Korzystając z tej witryny, wyrażasz zgodę na Politykę prywatności
Accept

Travel𝝅Freak

Pixie travel

  • Home
  • Zdrowy Tryb Życia
  • C.U.D. Experience
  • Odcienie ludzkiego życia
  • Moja Podróż Dookoła Azji
  • Gotowe Plany Podróży
  • Dziennik Podróży
    • Dziennik Podróży
    • Slow travel
  • Inne
    • O Mnie
    • Kontakt
Reading: TYDZIEŃ 31 PODRÓŻY

Travel𝝅Freak

Pixie travel

  • Home
  • Zdrowy Tryb Życia
  • C.U.D. Experience
  • Odcienie ludzkiego życia
  • Moja Podróż Dookoła Azji
  • Gotowe Plany Podróży
  • Dziennik Podróży
  • Inne
Search
  • Home
  • Zdrowy Tryb Życia
  • C.U.D. Experience
  • Odcienie ludzkiego życia
  • Moja Podróż Dookoła Azji
  • Gotowe Plany Podróży
  • Dziennik Podróży
    • Dziennik Podróży
    • Slow travel
  • Inne
    • O Mnie
    • Kontakt
Have an existing account? Sign In
Follow US
High Quality Design Resources for Free.

Home » Dziennik Podróży » TYDZIEŃ 31 PODRÓŻY

Dziennik Podróży

TYDZIEŃ 31 PODRÓŻY

Czasami najwięcej dzieje się wtedy, kiedy z pozoru nie dzieje się nic.

travelpixie
Last updated: 2026/09/13 at 7:16 AM
travelpixie 12 Min Read
Share
Highlights
  • Spokojny początek tygodnia na Bali.
  • Praca nad wpisem o spotkaniu z Pedandą.
  • Kolejne kroki w rozwoju C.U.D. Experience Hoi An Origin.
  • Projektowanie koncepcji kart C.U.D.
  • Ocean, stretching, treningi i spokojniejsze chwile.
  • Tydzień, który przypomniał mi, że odpoczynek też jest częścią drogi.

Tydzień 31 podróży: Spokojniej nie znaczy mniej ważnie

Spis Treści
Poniedziałek — spokojny początek tygodniaWtorek — C.U.D. zaczyna nabierać kształtówŚroda — kiedy przypadkowe spotkanie otwiera nowe drzwiCzwartek — kiedy pomysł zaczyna być czymś realnymPiątek — kiedy praca zaczyna przypominać układanie puzzliSobota — dzień bez wielkich planówNiedziela — spokojnie też jest dobrzeZakończenie — spokojny tydzień też może być ważny

📍 Bali – Pomelo Travel Outpost
🗓 31 sierpnia – 6 września

Są takie tygodnie podczas podróży, o których trudno powiedzieć, że wydarzyło się w nich coś spektakularnego.

Nie było wielkich wypraw.
Nie było nowych wysp.
Nie było przygód, o których można opowiadać przez godzinę.

Była za to codzienność.

Praca.
Treningi.
Ocean.
Kilka ważnych rozmów.
Trochę nowych pomysłów.
Trochę planowania.
I sporo czasu spędzonego we własnej głowie.

A ponieważ moja głowa zdecydowanie nie należy do tych, które lubią odpoczywać… 😂, nawet spokojny tydzień potrafi być całkiem intensywny.

Coraz mocniej zauważam też, że ta podróż nie jest już tylko podróżowaniem.

To trochę mój sposób na życie.

Bali stało się miejscem, z którego rozwijam C.U.D. Experience, pracuję nad Different Backgrounds. One Heart., tworzę kolejne historie do Odcieni Ludzkiego Życia, prowadzę mydriverbali.com, poznaję ludzi i jednocześnie próbuję lepiej poznać samego siebie.

I chyba właśnie dlatego coraz bardziej doceniam te spokojniejsze tygodnie.

Bo nie każda podróż musi oznaczać kolejną przygodę.

Czasami największą przygodą jest to, co dzieje się w naszej głowie.

Tydzień 31 podróży - Spacer nad oceanem na Bali

Poniedziałek — spokojny początek tygodnia

Poniedziałek rozpocząłem bardzo klasycznie.

Stretching.
Śniadanie.
A później siłownia.

Czyli nic nadzwyczajnego.

Po treningu wróciłem do pracy nad kolejnym wpisem refleksyjnym dotyczącym mojej wizyty u Pedandy – balijskiego Higher Priest.

To doświadczenie cały czas siedzi gdzieś z tyłu mojej głowy.

Im więcej o nim myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że niektóre doświadczenia potrzebują czasu, żeby naprawdę je zrozumieć.

Nie zawsze wszystko jesteśmy w stanie poukładać od razu.

Dlatego wracam do tych wydarzeń.

Piszę.

Przypominam sobie rozmowy.

Analizuję własne emocje.

I próbuję znaleźć odpowiednie słowa.

W międzyczasie pracowałem również nad 30. tygodniem podróży.

Czyli klasyczny poniedziałek podróżnika, który większość dnia spędza… przy komputerze. 😂

Po południu poszedłem nad ocean.

Trochę spaceru.

Trochę myślenia.

Trochę oczyszczania głowy.

Do tego zdrowe jedzenie i właściwie tyle.

Bez fajerwerków.

Ale spokojnie.

I chyba właśnie tego potrzebowałem.

Wtorek — C.U.D. zaczyna nabierać kształtów

Wtorek rozpocząłem pracą nad mydriverbali.com.

Później przyszedł czas na kolejne godziny pracy nad ofertą C.U.D. Experience Hoi An Origin.

To właśnie na tym etapie zaczynają się pojawiać szczegóły, które wcześniej były tylko pomysłami.

Jak ma wyglądać oferta?

Jak ją przedstawić?

Jakie elementy powinny znaleźć się w materiałach?

Jak ma wyglądać cała komunikacja?

I przede wszystkim…

jak sprawić, żeby osoba, która zobaczy C.U.D. po raz pierwszy, od razu poczuła, że nie jest to kolejny zwykły retreat?

To dla mnie bardzo ważne.

C.U.D. ma być doświadczeniem butikowym, premium i bardzo osobistym.

Nie masowym.

Nie dla każdego.

Dla ludzi, którzy szukają czegoś więcej niż kolejnego wyjazdu z gotowym programem.

W międzyczasie wymieniałem również maile z Mimi i zacząłem zastanawiać się nad kartami C.U.D.

Kolory.

Design.

Materiały.

Detale.

Niewielkie rzeczy, ale właśnie z takich niewielkich rzeczy później powstaje całość.

Po pracy przyszła pora na masaż.

I chyba najwyższy czas, bo dawno już nie byłem. 😂

Od razu poczułem różnicę.

Ciało trochę odpuściło.

Głowa również.

Ale mam do Was pytanie.

Czy tylko ja mam taką przypadłość, że kiedy leżę podczas masażu na brzuchu…

zaczyna mi lecieć ślina, a z nosa jakieś tajemnicze substancje postanawiają zwiedzać podłogę? 😂

Naprawdę nie wiem, czy to klimatyzacja, rozluźnienie, czy po prostu jestem jakiś wyjątkowy.

Trochę wstyd o tym pisać…

Ale co mi tam. 😂

Wieczorem kolacja i spać.

Poranny Pilates podczas pobytu na Bali.

Środa — kiedy przypadkowe spotkanie otwiera nowe drzwi

W środę rano pojechałem na Pilates Reformer do UTUH Pilates.

I jak zwykle było super.

Podczas zajęć poznałem Camie.

Dziewczynę, która prowadzi warsztaty związane z pracą z oddechem.

Zaczęliśmy rozmawiać i oczywiście temat szybko przeszedł na C.U.D.

Bo u mnie chyba nie ma już normalnych rozmów. 😂

Jeżeli ktoś mnie spotka i po pięciu minutach nie wie, czym jest C.U.D., to chyba znaczy, że rozmowa się nie odbyła. 😂

Camie opowiedziała mi trochę o swojej pracy.

Techniki oddechowe mogą być wykorzystywane jako sposób na świadome rozluźnianie ciała, regulowanie pobudzenia i pracę z napięciem emocjonalnym. W zależności od metody mogą pomagać zwolnić, lepiej poczuć własne ciało i zauważyć emocje, które często przez lata odkładamy gdzieś „na później”.

Niektóre szkoły breathworku pracują również z doświadczeniami określanymi jako traumy.

Tutaj jednak warto zachować zdrowy dystans — oddech może być bardzo pomocnym narzędziem pracy z ciałem i układem nerwowym, ale nie zastępuje profesjonalnej terapii traumy.

Mnie natomiast bardzo zainteresowało samo doświadczenie.

Postanowiliśmy więc zostać w kontakcie i zobaczyć, czy uda mi się jeszcze w tym roku, albo najpóźniej w przyszłym, wziąć udział w takim warsztacie.

Camie zrobiła na mnie bardzo dobre pierwsze wrażenie.

Energiczna.

Pozytywnie zakręcona.

Pełna energii.

Czyli zdecydowanie ktoś, z kim można zrobić coś ciekawego. 😂

Zobaczymy.

Dam Wam znać.

Po Pilatesie wróciłem do pracy nad Odcieniami Ludzkiego Życia.

Przygotowywałem kolejne pytania i zastanawiałem się, w jakim kierunku dalej rozwijać serię.

Później dopracowywałem również kolejne elementy C.U.D. Surf & Ride Bali 2027 dla młodzieży 18+.

A wieczorem…

poszedłem na spacer z moją balijską rodziną nad ocean.

I takie chwile naprawdę lubię najbardziej.

Bez planu.

Bez wielkich wydarzeń.

Po prostu ludzie.

Rozmowa.

Śmiech.

Ocean.

I zwykły wieczór.

Czwartek — kiedy pomysł zaczyna być czymś realnym

Czwartek rozpocząłem od śniadania.

Później opublikowałem kolejny wpis refleksyjny dotyczący mojej wizyty u Pedandy – Higher Priest.

Jeżeli jeszcze go nie czytaliście, znajdziecie go TUTAJ.

W ciągu dnia opłaciłem również zakwaterowanie na kolejny okres.

Później siłownia.

Kilka poprawek na LinkedIn.

Wieczorna yoga.

I powoli dzień zaczął się kończyć.

Ale gdzieś pomiędzy tym wszystkim cały czas pracuje jedna myśl.

C.U.D.

Im więcej czasu poświęcam temu projektowi, tym bardziej widzę, że nie chcę stworzyć kolejnego retreatu.

Chcę stworzyć doświadczenie.

Takie, które ma swój charakter.

Swoją energię.

Swoją historię.

I przede wszystkim — emocje.

Bo luksus nie zawsze musi oznaczać złoto, marmur i pięciogwiazdkowy hotel.

Czasami luksusem jest możliwość zatrzymania się.

Dobra rozmowa.

Piękne jedzenie.

Ruch.

Natura.

Prywatność.

Czas.

I ludzie, których spotykamy po drodze.

I właśnie nad tym chcę pracować.

Planowanie C.U.D. Bali 2027 podczas spotkania z Nanaa.

Piątek — kiedy praca zaczyna przypominać układanie puzzli

Piątek ponownie należał do C.U.D.

Pracowałem nad obecnością projektu na LinkedIn i dalszym przygotowywaniem oferty C.U.D. Experience Hoi An Origin.

Dużo rzeczy trzeba jeszcze dopracować.

Umowy.

Współprace.

Oferta.

Materiały.

Komunikacja.

Każdy element musi do siebie pasować.

Trochę jak puzzle.

Jedna część nie pasuje?

Trzeba ją przesunąć.

Druga wygląda dobrze?

Zostawiamy.

Trzecia wymaga całkowitej zmiany?

No cóż…

zmieniamy. 😂

W ciągu dnia musiałem również wyskoczyć do bankomatu.

Później lokalny rynek.

Zakupy.

I oczywiście zatankowanie mojej maszyny.

Yamaha NMAX – mój wierny kompan.

Ten skuter przewiózł mnie już po naprawdę sporej części Bali.

I chyba jeszcze trochę kilometrów przed nami. 😂

Wieczorem spacer nad oceanem i rozmowa z Nanaa, moją managerką odpowiedzialną za koordynowanie wielu elementów związanych z C.U.D. Bali 2027 dla dorosłych we wrześniu.

Zrobiliśmy sobie kolejną małą burzę mózgów.

Rozmawialiśmy.

Słuchaliśmy się nawzajem.

Wyciągaliśmy wnioski.

I właśnie takie rozmowy są dla mnie bardzo ważne.

Bo dobry projekt nie powstaje w pojedynkę.

Potrzebne są różne spojrzenia.

Doświadczenia.

Pomysły.

A czasami również ktoś, kto powie:

„Piotr, może jednak zróbmy to inaczej.” 😂

Sobota — dzień bez wielkich planów

Sobota była spokojniejsza.

I bardzo dobrze.

Trochę obróbki materiałów video.

Przygotowywanie rolek.

Wybieranie zdjęć.

Porządkowanie materiałów.

Stretching.

Spacer nad oceanem.

Jedzenie.

Czyli nic spektakularnego.

Ale czasami właśnie takie dni są potrzebne.

Nie zawsze trzeba gdzieś jechać.

Nie zawsze trzeba coś zdobywać.

Nie zawsze trzeba być produktywnym.

Czasami wystarczy pozwolić sobie trochę zwolnić.

Wieczorem zrobiłem sobie mały seans koreańskiego serialu.

I powiem Wam…

to też jest część podróży. 😂

Niedziela — spokojnie też jest dobrze

Niedzielę rozpocząłem od siłowni.

Później opublikowałem 30. tydzień podróży.

Jeżeli jeszcze nie czytaliście, możecie zajrzeć TUTAJ.

Poza tym dzień był naprawdę spokojny.

Nie wydarzyło się nic szczególnego.

I chyba właśnie dlatego był przyjemny.

Czasami mam wrażenie, że przez lata nauczyliśmy się traktować spokojny dzień jak zmarnowany dzień.

Jeżeli niczego nie osiągnęliśmy…

to znaczy, że nic nie zrobiliśmy.

Jeżeli nie odhaczyliśmy dziesięciu punktów z listy…

to znaczy, że byliśmy nieproduktywni.

A przecież życie tak nie działa.

Czasami odpoczynek jest potrzebny.

Czasami potrzebujemy po prostu pobyć sami ze sobą.

Pomyśleć.

Popatrzeć na ocean.

Poczytać książkę.

Albo po prostu…

nic nie robić.

I coraz bardziej uczę się, że „nic” również może być czymś bardzo potrzebnym.

Spacer nad oceanem podczas spokojnego dnia na Bali.

Zakończenie — spokojny tydzień też może być ważny

Dwudziesty pierwszy?
Trzydziesty?

Nie.

Trzydziesty pierwszy tydzień podróży.

Kiedy to piszę, sam trochę nie mogę uwierzyć, że jestem już tak daleko.

I chyba właśnie dlatego coraz częściej patrzę na tę podróż nie tylko przez pryzmat miejsc.

Bo miejsc było już naprawdę dużo.

Ale najważniejsze rzeczy wydarzyły się gdzie indziej.

W rozmowach.

W relacjach.

W projektach.

W przypadkowych spotkaniach.

W chwilach samotności.

W momentach, kiedy trzeba było zwolnić.

I w tych, kiedy trzeba było ruszyć dalej.

Ten tydzień był jednym z tych spokojniejszych.

Ale jednocześnie był pełen pracy nad rzeczami, które mają dla mnie ogromne znaczenie.

C.U.D. Experience.

Different Backgrounds. One Heart.

Odcienie Ludzkiego Życia.

I oczywiście moja podróż.

Coraz bardziej widzę, że te wszystkie elementy zaczynają się ze sobą łączyć.

Podróżowanie daje mi ludzi.

Ludzie dają mi historie.

Historie dają mi refleksje.

Refleksje dają mi pomysły.

A pomysły powoli zamieniają się w projekty.

I może właśnie o to chodzi.

Nie o to, żeby wszystko zrobić od razu.

Tylko żeby każdego dnia zrobić kolejny mały krok.

Czasami duży.

Czasami naprawdę malutki.

A czasami…

żeby po prostu odpocząć. 😂

Bo życie ma przecież wszystkie odcienie.

Te jasne.

Te ciemniejsze.

Te pełne energii.

I te, kiedy najchętniej zostalibyśmy w łóżku.

I chyba dopiero wszystkie razem tworzą prawdziwy obraz naszego życia.

Do zobaczenia w kolejnym tygodniu.

Przede mną kolejne miejsca.

Kolejne rozmowy.

Kolejne pomysły.

I coraz więcej pracy nad C.U.D. Experience.

A przede wszystkim…

kolejne odcienie ludzkiego życia. ❤️

Share this Article
Facebook Twitter Email Print
1 Comment 1 Comment
  • Pingback: TYDZIEŃ 32 PODRÓŻY - Travel𝝅Freak

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Follow Us

FACEBOOK
INSTAGRAM

Newsletter

Sprawdź swój email lub spam😉

© 2024 TravelPixieFreak, All Rights Reserved. Designed and developed by Axiri.pl and Stromk.pl

Bądź na bierząco!

Zapisz się do mojego newslettera i nigdy nie przegapisz moich najświeższych wpisów

Sprawdź swoją skrzynkę odbiorczą lub folder ze spamem, aby potwierdzić subskrypcję.

Zero spamu. Zrezygnuj z subskrypcji w dowolnym momencie.
Welcome Back!

Sign in to your account

Lost your password?