Korzystając z tej witryny, wyrażasz zgodę na Politykę prywatności
Accept

Travel𝝅Freak

Pixie travel

  • Home
  • Zdrowy Tryb Życia
  • Dziennik Podróży
    • Dziennik Podróży
    • Slow travel
  • Odcienie ludzkiego życia
  • C.U.D
  • Moja Podróż Dookoła Azji
  • Gotowe Plany Podróży
  • Inne
    • O Mnie
    • Kontakt
Reading: TYDZIEŃ 27 PODRÓŻY

Travel𝝅Freak

Pixie travel

  • Home
  • Zdrowy Tryb Życia
  • Dziennik Podróży
  • Odcienie ludzkiego życia
  • C.U.D
  • Moja Podróż Dookoła Azji
  • Gotowe Plany Podróży
  • Inne
Search
  • Home
  • Zdrowy Tryb Życia
  • Dziennik Podróży
    • Dziennik Podróży
    • Slow travel
  • Odcienie ludzkiego życia
  • C.U.D
  • Moja Podróż Dookoła Azji
  • Gotowe Plany Podróży
  • Inne
    • O Mnie
    • Kontakt
Have an existing account? Sign In
Follow US
High Quality Design Resources for Free.

Home » Dziennik Podróży » TYDZIEŃ 27 PODRÓŻY

Dziennik Podróży

TYDZIEŃ 27 PODRÓŻY

Nie każdy tydzień podróży musi być pełen przygód. Czasami trzeba się zatrzymać, żeby usłyszeć własne myśli i przygotować się na kolejny

travelpixie
Last updated: 2026/08/16 at 2:35 AM
travelpixie 11 Min Read
Share
Highlights
  • Tydzień 27 podróży.
  • Slow travel.
  • Pomelo travel outpost Bali.
  • Odcienie ludzkiego życia.
  • Spacer nad oceanem.
  • Odpoczynek w podróży.

TYDZIEŃ 26 PODRÓŻY – Pomelo Travel Outpost Bali

Spis Treści
Poniedziałek — spokojny początek tygodniaWtorek — praca, trening i kolejne myśliŚroda — dzień bez treningu, ale z pełną głowąCzwartek — kiedy nowe pomysły pojawiają się podczas spaceruPiątek — czasami najlepszym planem jest brak planuSobota — domykamy kolejny tydzieńNiedziela — jutro wracam do mojego azyluZAKOŃCZENIE

 3 sierpnia – 10 sierpnia

Czasami trzeba się zatrzymać, żeby ruszyć dalej.

Nie każdy tydzień podróży musi być pełen przygód.

Nie każdego dnia trzeba odkrywać nowe miejsce, poznawać nowych ludzi czy przemierzać kolejne kilometry.

Czasami podróż wygląda zupełnie inaczej.

Trochę pracy.

Trochę ruchu.

Trochę oceanu.

Trochę książki.

Trochę myślenia.

I dużo planowania tego, co dopiero ma się wydarzyć.

Właśnie taki był mój tydzień 27 podróży.

Bez większych fajerwerków.

Bez spektakularnych wypraw.

Za to z ogromną ilością myśli.

Szczególnie tych dotyczących C.U.D. Experience.

Im więcej nad tym pracuję, tym bardziej czuję, że ten projekt naprawdę zaczyna żyć własnym życiem.

Pojawiają się nowe pomysły.

Nowe możliwości.

Nowe kierunki.

I chyba właśnie to najbardziej mnie napędza.

Bo czasami największa przygoda wcale nie dzieje się na drodze.

Czasami dzieje się w głowie.

Tydzień 27 podróży - Bali – spacer nad oceanem podczas spokojnego tygodnia.

Poniedziałek — spokojny początek tygodnia

Poniedziałek rozpocząłem jak zwykle.

Pilates.

To już chyba jeden z tych elementów mojego życia, bez którego trudno mi sobie wyobrazić tydzień.

Po treningu wróciłem, zjadłem śniadanie i zabrałem się za pracę nad kolejnym wpisem refleksyjnym do „Odcieni Ludzkiego Życia”.

Lubię te teksty.

Są inne niż moje tygodnie podróży.

Podczas ich pisania muszę trochę zwolnić i wejść głębiej w temat.

Zastanowić się.

Pomyśleć.

Czasami również spojrzeć na coś z zupełnie innej perspektywy.

Po pracy poszedłem na spacer nad ocean.

To mój sprawdzony sposób na uspokojenie głowy.

Nie potrzebuję wtedy żadnej specjalnej techniki.

Idę.

Patrzę na ocean.

Słucham fal.

I pozwalam myślom płynąć.

Wieczorem zjadłem kolację i znowu zacząłem myśleć o C.U.D. Experience.

Ten projekt naprawdę mnie napędza.

Im więcej nad nim pracuję, tym więcej pojawia się pomysłów.

I zamiast mnie to męczyć, daje mi energię.

Mam wrażenie, że powoli zaczynam budować coś, co od dawna chodziło mi po głowie.

Oczywiście porozmawiałem również z rodziną.

Trochę śmiechu.

Trochę rozmów o tym, co u każdego słychać.

I właściwie tyle.

Spokojny dzień.

Ale bardzo potrzebny.

Pilates podczas podróży po Bali

Wtorek — praca, trening i kolejne myśli

Wtorek był trochę bardziej pracowity.

Od rana zająłem się mydriverbali.com.

Są takie projekty, które wymagają regularnego działania nawet wtedy, kiedy głowa jest już zajęta dziesięcioma innymi rzeczami.

Dlatego staram się systematycznie do nich wracać.

Później pojechałem na siłownię.

Trening siłowy, kolejna część mojej rutyny w podróży.

Ruch zawsze dobrze robi mi na głowę.

Po treningu obiad.

A później ponownie komputer.

Tym razem wróciłem do pracy nad kolejnym wpisem do „Odcieni Ludzkiego Życia”.

Ostatni wpis możecie przeczytać TUTAJ.

Czasami zastanawiam się, ile godzin w ciągu tygodnia spędzam, pisząc.

Ale chyba przestałem już to liczyć.

Pisanie stało się po prostu częścią mojej codzienności.

Podobnie jak podróżowanie.

Podobnie jak Pilates.

Podobnie jak ocean.

I oczywiście…

C.U.D. Experience.

Wieczorem nie robiłem już nic spektakularnego.

Kolejny spokojny dzień.

I chyba właśnie tego potrzebowałem.

Środa — dzień bez treningu, ale z pełną głową

Środa była moim dniem wolnym od Pilatesu i siłowni.

I bardzo dobrze.

Ciało też czasami potrzebuje powiedzieć:

„Dzisiaj daj mi spokój.”

Zająłem się więc pracą.

Najpierw przygotowałem i dopracowałem kolejny wpis do „Odcieni Ludzkiego Życia”.

Później przyszedł czas na pracę operacyjną nad C.U.D. Experience.

To ta część projektu, której nie zawsze widać na zewnątrz.

Maile.

Planowanie.

Organizacja.

Szczegóły.

Sprawdzanie różnych możliwości.

Podejmowanie decyzji.

Wszystko to, co musi wydarzyć się zanim pomysł stanie się rzeczywistością.

Przygotowałem również kolejny artykuł do serii „Historie Prawdziwe” w ramach „Odcieni Ludzkiego Życia”.

Tym razem będzie to historia Julesa, którego poznałem podczas mojego pobytu w Hoi An.

Jeżeli śledzicie moje wcześniejsze wpisy, wiecie, że każda z tych historii jest dla mnie czymś więcej niż tylko rozmową z drugim człowiekiem.

To spotkanie z czyimś światem.

Z czyjąś przeszłością.

Z doświadczeniami, których często nie widać na pierwszy rzut oka.

I właśnie dlatego tak bardzo lubię tę serię.

Tego dnia miałem jeszcze jeden ważny powód, żeby zadzwonić do rodziny.

Urodziny mojego brata.

Zadzwoniłem z życzeniami.

Pogadaliśmy trochę.

Pośmialiśmy się.

Niby zwykła rozmowa telefoniczna.

Ale podczas długiej podróży takie momenty mają szczególne znaczenie.

Bo można podróżować po całym świecie, ale niektóre osoby zawsze są blisko.

Nawet jeśli dzielą nas tysiące kilometrów.

Wieczorem ponownie wybrałem się nad ocean.

Później zrobiłem jogę.

I poszedłem spać.

Spokojny dzień.

Dobry dzień.

Praca nad projektem C.U.D. Experience podczas podróży po Bali

Czwartek — kiedy nowe pomysły pojawiają się podczas spaceru

Czwartek to mój dzień „Odcieni Ludzkiego Życia”.

Po pracy zjadłem posiłek i ponownie ruszyłem nad ocean.

I właśnie podczas tego spaceru zaczęły pojawiać się kolejne pomysły dotyczące C.U.D. Experience.

To jest chyba jedna z najbardziej niesamowitych rzeczy w całym tym projekcie.

Pomysły pojawiają się wszędzie.

Przy komputerze.

Podczas rozmowy.

W samochodzie.

Na spacerze.

A czasami po prostu wtedy, kiedy niczego nie planuję.

Tego dnia pojawiło się kilka nowych koncepcji, które na pewno wykorzystam.

I właśnie takie momenty najbardziej mnie cieszą.

Bo nagle coś, co jeszcze chwilę wcześniej było tylko luźną myślą, zaczyna układać się w konkretny plan.

Wracając znad oceanu, miałem w głowie kolejne elementy układanki.

I pomyślałem:

„Tak, to naprawdę może się udać.”

Wieczorem znowu spokojnie.

Posiłek.

Trochę odpoczynku.

I kolejny dzień za mną.

Spacer nad oceanem na Bali podczas podróży.

Piątek — czasami najlepszym planem jest brak planu

Piątek rozpocząłem od Pilatesu.

Później śniadanie i…

planowanie przyszłości.

Zacząłem układać plan kolejnych podróży na ten rok.

Gdzie pojadę?

Kiedy?

Jak połączyć podróżowanie z pracą?

Kiedy rozwijać C.U.D. Experience?

Co zrobić w drugiej połowie roku?

Pytań oczywiście było więcej niż odpowiedzi.

Ale właśnie to lubię w podróżowaniu.

Nie wszystko musi być od razu ustalone.

Czasami dobrze jest zostawić trochę miejsca na przypadek.

Po planowaniu zjadłem posiłek.

Później usiadłem z książką.

Czytanie podczas podróży ma dla mnie coś wyjątkowego.

Nie wiem, czy to kwestia miejsca, czy po prostu większego spokoju, ale książki czyta mi się tutaj zupełnie inaczej.

A ponieważ człowiek nie może cały czas być produktywny…

pojawiły się również koreańskie seriale.

Tak.

Przyznaję się.

Czasami trzeba po prostu obejrzeć kilka odcinków i niczego nie analizować.

I właśnie taki był piątek.

Bez wielkich wydarzeń.

Po prostu spokojny dzień.

Sobota — domykamy kolejny tydzień

Sobota zaczęła się od śniadania.

Później siłownia.

Po treningu wróciłem do pracy nad finalną wersją 26. tygodnia podróży.

Lubię ten moment.

Zbieranie wszystkich notatek.

Przypominanie sobie, co wydarzyło się w ciągu ostatnich dni.

Wybieranie zdjęć.

Układanie historii.

Bo nawet jeśli tydzień wydaje się spokojny, kiedy zaczynam go spisywać, nagle okazuje się, że jednak wydarzyło się całkiem sporo.

Później pojechałem na zakupy.

I właściwie tyle.

Nie każdy dzień musi być pełen atrakcji.

Czasami zwykłe życie jest najlepszą częścią podróży.

Niedziela — jutro wracam do mojego azylu

Niedziela była już trochę inna.

Od rana wiedziałem, że kolejnego dnia ruszam ponownie do Desa Kedis Durenne Retreat.

I przyznam…

nie mogłem się doczekać.

Tym razem będzie jeszcze ciekawiej.

Bo spotkam tam Mimi, bohaterkę jednej z historii „Odcieni Ludzkiego Życia”, razem z jej rodziną.

Pamiętam jej historię.

Pamiętam nasze spotkanie.

I teraz będziemy mogli zobaczyć się ponownie, już w zupełnie innych okolicznościach.

Takie momenty są dla mnie wyjątkowe.

Bo pokazują, że ludzie spotkani podczas podróży nie muszą pozostać tylko wspomnieniem.

Czasami ich drogi ponownie się przecinają.

Rano opublikowałem 26. tydzień podróży.

Później rozpocząłem przygotowania do poniedziałkowego wyjazdu.

Sprawdziłem rzeczy.

Spakowałem najpotrzebniejsze rzeczy.

I oczywiście znalazłem również czas na rozmowę z rodziną.

C.U.D. Experience również nie dawało o sobie zapomnieć.

Jeszcze trochę pracy operacyjnej.

Jeszcze kilka pomysłów.

Jeszcze kilka rzeczy do uporządkowania.

Wieczorem zrobiłem jogę.

I zacząłem przygotowywać się do snu.

Jutro znowu ruszam w góry.

Do mojego azylu.

Do ludzi, przy których zawsze czuję się jak w domu.

I tym razem będzie tam również ktoś, kogo historia stała się częścią „Odcieni Ludzkiego Życia”.

Nie mogę się doczekać.

Wieczorny spacer nad oceanem na Bali

ZAKOŃCZENIE

Dwudziesty siódmy tydzień podróży nie miał wielkich fajerwerków.

Nie było wodospadów.

Nie było długich przejazdów.

Nie było kolejnych hoteli do odkrycia.

Nie było spektakularnych przygód.

I wiecie co?

Wcale mi ich nie brakowało.

Bo czasami podróż potrzebuje również ciszy.

Potrzebuje dni, w których można usiąść przy komputerze.

Napisać.

Pomyśleć.

Zaplanować.

Pójść nad ocean.

Zadzwonić do rodziny.

Przeczytać książkę.

Obejrzeć serial.

Albo po prostu niczego nie robić.

Ten tydzień był właśnie o tym.

O zatrzymaniu.

Ale również o przygotowaniu do kolejnego ruchu.

Bo pod powierzchnią tej pozornej codzienności cały czas coś się dzieje.

C.U.D. Experience rośnie.

„Odcienie Ludzkiego Życia” rosną.

Moje plany podróżnicze rosną.

A ja coraz bardziej czuję, że wszystkie te rzeczy zaczynają się ze sobą łączyć.

Podróżowanie.

Pisanie.

Ludzie.

Rozmowy.

Doświadczenia.

I potrzeba stworzenia czegoś, co będzie miało prawdziwe znaczenie.

Jutro znowu ruszam.

Do mojego azylu w górach.

Do Desa Kedis.

Do Mimi i jej rodziny.

Do kolejnych rozmów.

Kolejnych historii.

I kolejnego tygodnia.

Bo może właśnie na tym polega podróż.

Nie na tym, żeby cały czas być w ruchu.

Ale żeby wiedzieć, kiedy się zatrzymać… i kiedy znowu ruszyć. ❤️

Share this Article
Facebook Twitter Email Print
Leave a comment Leave a comment

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Follow Us

FACEBOOK
INSTAGRAM

Newsletter

Sprawdź swój email lub spam😉

© 2024 TravelPixieFreak, All Rights Reserved. Designed and developed by Axiri.pl and Stromk.pl

Bądź na bierząco!

Zapisz się do mojego newslettera i nigdy nie przegapisz moich najświeższych wpisów

Sprawdź swoją skrzynkę odbiorczą lub folder ze spamem, aby potwierdzić subskrypcję.

Zero spamu. Zrezygnuj z subskrypcji w dowolnym momencie.
Welcome Back!

Sign in to your account

Lost your password?