Korzystając z tej witryny, wyrażasz zgodę na Politykę prywatności
Accept

Travel𝝅Freak

Pixie travel

  • Home
  • Zdrowy Tryb Życia
  • C.U.D. Experience
  • Odcienie ludzkiego życia
  • Moja Podróż Dookoła Azji
  • Gotowe Plany Podróży
  • Dziennik Podróży
    • Dziennik Podróży
    • Slow travel
  • Inne
    • O Mnie
    • Kontakt
Reading: TYDZIEŃ 33 PODRÓŻY

Travel𝝅Freak

Pixie travel

  • Home
  • Zdrowy Tryb Życia
  • C.U.D. Experience
  • Odcienie ludzkiego życia
  • Moja Podróż Dookoła Azji
  • Gotowe Plany Podróży
  • Dziennik Podróży
  • Inne
Search
  • Home
  • Zdrowy Tryb Życia
  • C.U.D. Experience
  • Odcienie ludzkiego życia
  • Moja Podróż Dookoła Azji
  • Gotowe Plany Podróży
  • Dziennik Podróży
    • Dziennik Podróży
    • Slow travel
  • Inne
    • O Mnie
    • Kontakt
Have an existing account? Sign In
Follow US
High Quality Design Resources for Free.

Home » Dziennik Podróży » TYDZIEŃ 33 PODRÓŻY

Dziennik Podróży

TYDZIEŃ 33 PODRÓŻY

travelpixie
Last updated: 2026/09/27 at 3:09 AM
travelpixie 19 Min Read
Share

TYDZIEŃ 33 PODRÓŻY – Bali → Gili Asahan → Kuta Lombok

Spis Treści
 PONIEDZIAŁEK – Ukryty wodospad, pola ryżowe i ostatnie chwile w górach.WTOREK – Ostatni wodospad, masaż i pakowanie na Lombok.ŚRODA – Pożegnanie z moją drugą balijską rodziną i podróż do raju.Kierunek: Lombok!Gili Asahan — ukryty klejnot LombokCZWARTEK – Raj na ziemi, rafa koralowa i nicnierobienie.Pearl Beach Resort — piękne miejsce, ale na jedzenie wybierzcie się gdzie indziej 😉PIĄTEK – Druga część wyspy, pustynne temperatury i kokosowy napój ratunkowy.Mój domowy napój na gorące dniTrochę pracy, trochę odpoczynkuSOBOTA – Żegnam Gili Asahan. Kierunek: Kuta Lombok!NIEDZIELA – Kuta Lombok — czy to może być moje miejsce?Inny klimat, inne tempo życiaZachód słońca przy torze MandalikaJeszcze jedna rzecz, którą zauważyłemPODSUMOWANIE TYGODNIA 33 PODRÓŻY – Czasami nowe miejsce po prostu dobrze na Ciebie działa.

14–20 września 2026 – „Raj na ziemi, pożegnania i przeczucie, że to może być moje miejsce”

Są takie tygodnie w podróży, kiedy zamykasz jeden rozdział, żegnasz ludzi, którzy stali się Twoją rodziną, a kilka godzin później znajdujesz się w miejscu, które wygląda jak wyjęte z pocztówki.

I nagle znowu czujesz, że jesteś dokładnie tam, gdzie powinieneś być.

Ten tydzień był właśnie taki.

Ostatnie dni w górach Bali, pożegnanie z moją drugą balijską rodziną, podróż na Lombok, odkrycie małej wyspy Gili Asahan, a później Kuta Lombok, która już od pierwszych chwil zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie.

Były ukryte wodospady, pola ryżowe, przepiękne rafy koralowe, spacerowanie po wyspie w temperaturze piekarnika, zachody słońca i oczywiście trochę pracy nad projektami, bo ADHD przecież nie bierze urlopu. 😂

Ale przede wszystkim był to tydzień pełen pięknych miejsc, refleksji i nowych początków.

Bali, dziękuję. Lombok, zaczynamy! ❤️

Tydzień 33 podróży. Gili Asahan na Lombok z turkusową wodą i spokojną plażą.

 PONIEDZIAŁEK – Ukryty wodospad, pola ryżowe i ostatnie chwile w górach.

Poranek rozpocząłem od jogi. Bez pośpiechu, spokojnie, w swoim rytmie.

Po ostatnich tygodniach na Bali naprawdę doceniam takie poranki. Nie muszę nigdzie pędzić, nie muszę zaliczać kolejnej atrakcji. Mogę po prostu zacząć dzień od chwili dla siebie.

Później wybrałem się na ukryty wodospad.

Bali ma ich naprawdę sporo, a niektóre miejsca wciąż potrafią zaskoczyć, szczególnie kiedy odchodzisz trochę od najbardziej znanych tras.

Po wodospadzie przyszedł czas na spacer po polach ryżowych.

Uwielbiam takie miejsca. Zieleń, przestrzeń, cisza i widok na ludzi, którzy od pokoleń pracują na tej samej ziemi.

Po drodze spotkałem lokalnych farmerów. Była okazja do rozmów, uśmiechów i obserwowania codziennego życia, które toczy się tutaj zupełnie innym rytmem niż w turystycznych częściach wyspy.

Później spędziłem trochę czasu z moim kumplem Putu z Durenne Retreat.

I właśnie takie chwile najbardziej lubię w podróżowaniu.

Nie zawsze potrzebuję wielkich atrakcji. Czasami wystarczy spacer, rozmowa z kimś znajomym i poczucie, że nie jesteś tutaj tylko turystą, który przyjechał zrobić kilka zdjęć.

Jestem naprawdę wdzięczny za to, że przez te miesiące mogłem poznać Bali również od tej bardziej codziennej strony.

Wieczorem już spokojniej.

Kolacja, trochę odpoczynku i powoli zaczęło do mnie docierać, że kolejny etap podróży jest już naprawdę blisko.

Jutro ostatnie przygotowania.

A w środę… Lombok!

Ukryty wodospad w zielonej części Bali.

WTOREK – Ostatni wodospad, masaż i pakowanie na Lombok.

Kolejny poranek, kolejny dzień na Bali.

Trochę ruchu, śniadanie i ruszyłem jeszcze na wodospad.

Bo skoro jestem tutaj ostatnie chwile, to przecież trzeba wykorzystać okazję. 😂

Później masaż, który po ostatnich intensywnych tygodniach był naprawdę przyjemnym pomysłem.

Czasami ciało samo daje znać, że przydałoby się trochę zwolnić.

Po masażu wróciłem do pracy nad MyDriverBali.com.

Nawet podczas podróży staram się rozwijać projekt i ogarniać kolejne sprawy. Nie zawsze jest to łatwe, szczególnie kiedy za oknem czeka wodospad, góry albo ocean.

Ale taki już mój styl życia.

Trochę podróży, trochę pracy, trochę planowania kolejnych projektów.

Później przyszedł czas na pakowanie.

I tutaj zaczyna się klasyczny rytuał przed wyjazdem.

Czy wszystko mam?

Czy czegoś nie zostawiłem?

Czy naprawdę potrzebuję tych wszystkich rzeczy?

Dlaczego plecak znowu waży więcej, niż powinien? 😂

Jutro pobudka o szóstej rano.

Przede mną pożegnanie z Durenne Retreat, podróż do portu Padang Bai i przeprawa na Lombok.

Powoli zamykałem więc kolejny rozdział mojej balijskiej przygody.

I choć cieszyłem się na nową wyspę, wiedziałem, że jutrzejszy poranek nie będzie całkiem łatwy.

Pożegnanie z Putu w Durenne Retreat na Bali.

ŚRODA – Pożegnanie z moją drugą balijską rodziną i podróż do raju.

Pobudka o 6:00 rano.

Kawa? Śniadanie? Pakowanie?

Wszystko w trybie ekspresowym.

Ale zanim ruszyłem w drogę, przyszedł czas na pożegnanie z Dayu i Putu z Durenne Retreat Bali.

I tutaj zrobiło się trochę emocjonalnie.

To miejsce było dla mnie czymś znacznie więcej niż kolejnym noclegiem na Bali.

To był mój azyl.

Miejsce, do którego mogłem wracać, kiedy potrzebowałem odpocząć, poukładać myśli, złapać dystans i po prostu pobyć ze sobą.

Przez te miesiące odbyłem tutaj mnóstwo wspaniałych rozmów.

Były chwile śmiechu, spokoju, refleksji i zwykłego, codziennego życia.

I właśnie za to jestem Wam ogromnie wdzięczny.

Dayu i Putu, dziękuję za wszystko. ❤️

Za Waszą gościnność.

Za rozmowy.

Za ciepło.

Za stworzenie miejsca, w którym mogłem naprawdę odpocząć i wrócić do siebie.

Niektóre miejsca zostają z nami na długo nie dlatego, że są luksusowe czy spektakularne.

Zostają, bo czuliśmy się w nich dobrze.

A Durenne Retreat na zawsze będzie dla mnie jednym z takich miejsc.

O 7:00 przyjechał kierowca.

Ostatnie przytulasy, „do zobaczenia” i ruszyliśmy w stronę portu Padang Bai.

Przede mną około trzygodzinna podróż, a później przeprawa na Lombok.

Kierunek: Lombok!

Po dotarciu do portu Padang Bai czekała mnie przeprawa łodzią na Lombok, która trwała około półtorej godziny.

A potem kolejny kierowca i dalsza podróż.

Tym razem jednak nie jechałem do dużego miasta ani popularnego kurortu.

Moim celem był Gili Asahan.

I powiem Wam jedno…

Co za miejsce!

To był jeden z tych momentów, kiedy docierasz gdzieś po długiej podróży, wysiadasz i przez chwilę po prostu patrzysz.

Bo widoki naprawdę potrafią odebrać mowę.

Zachód słońca nad oceanem na Gili Asahan w Indonezji.
Przeprawa łodzią z Padang Bai na Lombok.

Gili Asahan — ukryty klejnot Lombok

Jeśli ktoś marzy o spokojnej, małej wyspie, pięknej wodzie, rafie koralowej i odpoczynku z dala od tłumów, to Gili Asahan zdecydowanie warto wpisać na swoją listę.

I nie, nie mówię tutaj o Gili Trawangan, Gili Air czy Gili Meno.

Mówię o Gili Asahan.

Malutka wyspa, na której według moich obserwacji funkcjonuje zaledwie kilka obiektów noclegowych. Spokojna, zielona, otoczona turkusową wodą.

Bez wielkiego ruchu.

Bez imprezowych ulic.

Bez poczucia, że wszyscy przyjechali tutaj w tym samym celu.

To miejsce ma zupełnie inny charakter.

Jeżeli szukacie spokoju, kontaktu z naturą i możliwości odłączenia się na chwilę od codziennego pędu, Gili Asahan może być dokładnie tym, czego potrzebujecie.

Ja już po pierwszych chwilach wiedziałem, że będzie mi tutaj dobrze.

Zatrzymałem się w Pearl Beach Resort.

Po przyjeździe trochę odpocząłem, zjadłem kolację i zacząłem po prostu cieszyć się chwilą.

Ale oczywiście nie mogłem odpuścić jeszcze jednej rzeczy.

Zachodu słońca.

Wdrapałem się na pobliskie wzgórze i patrzyłem, jak słońce powoli znika za horyzontem.

Po całym dniu podróży był to idealny moment.

Kolacja, relaks i spanko.

Witaj, Gili Asahan.

CZWARTEK – Raj na ziemi, rafa koralowa i nicnierobienie.

Poranek na Gili Asahan.

I już samo to zdanie brzmi dobrze.

Wstałem rano i wybrałem się na około godzinny spacer. Chciałem zobaczyć trochę więcej wyspy, obejść jej część i nacieszyć się spokojem.

Nie ma tutaj wielkich odległości, ale właśnie to jest w niej piękne.

Idziesz przed siebie.

Widzisz wodę.

Zieleń.

Małe zatoczki.

Łodzie.

I nagle orientujesz się, że od dłuższego czasu nie myślisz o niczym konkretnym.

Po spacerze śniadanie, a później…

snorkelling!

I tutaj Gili Asahan naprawdę pokazała swoje piękno.

Rafa koralowa była przepiękna.

Podwodny świat, kolory, ryby i ta niesamowita przejrzystość wody.

To właśnie dla takich chwil uwielbiam podróżować po Azji Południowo-Wschodniej.

Czasami wystarczy maska, rurka i kawałek oceanu, żeby mieć więcej radości niż podczas całego dnia spędzonego na zwiedzaniu.

Po snorkellingu przyszedł czas na odpoczynek.

I trochę ważnych informacji dla osób, które planują tutaj pobyt.

Łódź rybacka Pokemon na Gili Asahan.
Pearl Beach Resort położony przy plaży na Gili Asahan.

Pearl Beach Resort — piękne miejsce, ale na jedzenie wybierzcie się gdzie indziej 😉

Sam hotel Pearl na Gili Asahan jest naprawdę niesamowity.

Położony tuż przy rafie koralowej, w przepięknym otoczeniu, z atmosferą, która idealnie pasuje do tej wyspy.

Jeśli szukacie miejsca na spokojny pobyt, zdecydowanie warto go rozważyć.

Mam jednak jedną uwagę.

Jedzenie.

Podczas pobytu zdecydowanie częściej wybierałem się na posiłki do Nautiliusa w Eco Lodge.

Dlaczego?

Moim zdaniem jedzenie w Pearl wymaga jeszcze dopracowania. Ceny są dość wysokie, porcje niewielkie, a jakość posiłków nie zawsze odpowiadała moim oczekiwaniom.

Poruszyłem ten temat również w rozmowie z Mangareką.

Delikatnie zasugerowałem, że warto byłoby coś poprawić, ponieważ zauważyłem, że wielu gości wybierało jedzenie właśnie w Nautiliusie.

Odpowiedziała, że jest świadoma sytuacji i że pracują nad poprawą.

Mam nadzieję, że faktycznie uda się to zmienić. 😉

Nie zmienia to jednak mojego ogólnego wrażenia z pobytu.

Pearl Beach Resort nadal polecam jako miejsce na nocleg.

Natomiast jeśli chodzi o jedzenie, moja rada jest prosta:

👉 Zatrzymajcie się w Pearl, a na posiłki wybierzcie się do Nautiliusa w Eco Lodge.

Czasami takie drobne wskazówki są bardziej przydatne niż dziesięć zdjęć z basenu. 😂

Reszta dnia upłynęła na odpoczynku.

Trochę leżakowania, trochę oceanu i zwyczajnego nicnierobienia.

I naprawdę nie miałem z tym żadnego problemu.

PIĄTEK – Druga część wyspy, pustynne temperatury i kokosowy napój ratunkowy.

Kolejny poranek na Gili Asahan.

Śniadanie i tym razem postanowiłem odkryć drugą część wyspy.

Widoki były przepiękne.

Wokół małe wysepki, turkusowa woda, wzgórza i niesamowita przestrzeń.

Trochę wspinania się, trochę spacerowania i mnóstwo pięknych widoków.

Ale powiem Wam jedno…

Gorąco jak na pustyni! 😂

I tutaj mała rada dla wszystkich, którzy wybierają się na Lombok lub małe wyspy w tej części Indonezji.

Nie lekceważcie temperatury i słońca.

Szczególnie jeśli planujecie dłuższe spacery, wspinanie się na wzgórza czy zwiedzanie miejsc bez cienia.

Zawsze miejcie przy sobie wodę.

A jeśli mocno się pocicie i spędzacie dużo czasu w upale, warto zadbać również o uzupełnianie elektrolitów.

Ja lubię przygotować sobie prosty napój na bazie wody kokosowej.

Mój domowy napój na gorące dni

To nie jest żaden magiczny eliksir ani cudowny sposób na przetrwanie tropików. 😉

Ale połączenie płynów, niewielkiej ilości soli i węglowodanów może pomóc uzupełniać to, co tracimy podczas pocenia się.

Woda kokosowa dostarcza między innymi potasu, sól — sodu, a miód — niewielkiej ilości węglowodanów. Limonka dodaje smaku i trochę witaminy C.

Przepis na 1 porcję:

  • 300 ml wody kokosowej
  • 300 ml czystej wody
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka miodu
  • sok z 2 limonek

Jak przygotować?

Wszystko dokładnie wymieszaj, aż miód i sól się rozpuszczą.

Najlepiej podawać schłodzone.

Taki napój może być przyjemnym uzupełnieniem płynów podczas upałów, ale proporcje są orientacyjne — nie jest to medyczny płyn nawadniający. Przy intensywnym poceniu, odwodnieniu lub problemach żołądkowych warto sięgnąć po odpowiednio przygotowany płyn nawadniający (ORS).

I oczywiście najważniejsze: nie czekajcie, aż zacznie Was suszyć. Pijcie regularnie.

Bo nic tak nie psuje pięknego widoku z górki jak nagłe odkrycie, że organizm ma już dość. 😂

Trochę pracy, trochę odpoczynku

Po spacerze wróciłem do hotelu.

Pracowałem nad kolejnym artykułem do Odcieni Ludzkiego Życia.

Jeśli chcecie przeczytać najnowszą historię, znajdziecie ją TUTAJ.

Później leżakowanie, odpoczynek i spokojny wieczór.

I tak właśnie wyglądał mój piątek na Gili Asahan.

Bez wielkich planów.

Bez presji.

Po prostu dobrze.

SOBOTA – Żegnam Gili Asahan. Kierunek: Kuta Lombok!

Sobota rozpoczęła się od porannej pobudki, pakowania i śniadania.

Niestety, wszystko, co piękne, kiedyś się kończy.

O 10:30 przypłynęła łódka, która zabrała mnie z powrotem na Lombok.

A tam czekał już prywatny kierowca.

Przede mną około dwugodzinna podróż do Kuta Lombok.

I znowu słońce dawało czadu.

Muszę przyznać, że na Lombok było mi zdecydowanie cieplej niż w górskiej części Bali.

Po dotarciu do Kuta Lombok od razu poczułem, że zaczyna się kolejny etap podróży.

Tym razem zostaję tutaj na dłużej.

Dlatego jeszcze przed przyjazdem ogarnąłem skuter na cały miesiąc, żeby czekał już pod hotelem.

Bo wiadomo…

Lombok bez skutera? To nie dla mnie. 😂

Do tego zaplanowałem zajęcia Pilates Reformer w miejscu, które znalazłem wcześniej:

👉 PANASS Pilates — https://panass.com/

Mają bardzo fajne pakiety zajęć, więc jeśli planujecie dłuższy pobyt w Kuta Lombok i lubicie Pilates, warto zerknąć na ich ofertę.

Po przyjeździe rozpakowanie, szybkie zakupy owoców i składników na owsiankę.

Bo śniadanie w domu to jednak wygoda.

A potem?

Odpoczynek i spanko.

Po kilku godzinach podróży człowiek naprawdę nie potrzebuje już wielkich atrakcji.

Zachód słońca nad wzgórzami w okolicy Mandalika na Lombok.
Zachód słońca nad wzgórzami w okolicy Mandalika na Lombok.

NIEDZIELA – Kuta Lombok — czy to może być moje miejsce?

Pierwszy spokojny poranek w Kuta Lombok.

Tym razem śniadanie w lokalnej knajpce.

Później ruszyłem pozwiedzać okolicę, zobaczyć, co gdzie jest, jak wygląda miasteczko i gdzie warto wracać.

I powiem Wam szczerze…

Kuta Lombok zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie.

Przede wszystkim jest tutaj zupełnie inaczej niż na Bali.

Nie ma tych samych korków.

Jest spokojniej.

Ruch wydaje się mniej intensywny, a samo miasteczko ma zupełnie inny charakter.

Oczywiście turystyka mocno się rozwija i widać, że Kuta Lombok zmienia się z roku na rok.

Ale na ten moment czuję się tutaj naprawdę dobrze.

I przypomniała mi się pewna historia.

Kiedyś wróżka powiedziała mi, że być może zamieszkam kiedyś właśnie tutaj.

Że to miejsce ma energię, która będzie mi odpowiadać.

No cóż…

Zobaczymy, hehe. 😂

Na razie nie będę wyciągał daleko idących wniosków po jednym dniu.

Ale pierwsze wrażenie jest naprawdę pozytywne.

Inny klimat, inne tempo życia

Jedną z pierwszych rzeczy, które zauważyłem, jest zdecydowanie suchsze powietrze niż na Bali.

Przynajmniej takie miałem odczucie podczas pierwszych dni.

Jest mniej wilgotno, a otoczenie wydaje się bardziej surowe.

Lombok ma w sobie coś innego.

Więcej przestrzeni.

Inny krajobraz.

Mniej turystycznego zgiełku w porównaniu z miejscami, które znałem na Bali.

I jednocześnie widać, że wyspa się rozwija.

Powstają nowe obiekty, hotele i restauracje.

Ciekawie będzie obserwować, jak to miejsce będzie wyglądało za kilka lat.

Zachód słońca przy torze Mandalika

Pod wieczór wybrałem się na wzgórze w pobliżu słynnego toru MotoGP — Mandalika International Street Circuit.

I to był świetny pomysł.

Widoki na okolicę, wzgórza i zachodzące słońce zrobiły swoje.

Uwielbiam takie zakończenia dnia.

Bez pośpiechu.

Bez wielkiego planowania.

Po prostu jedziesz przed siebie, znajdujesz dobre miejsce i cieszysz się chwilą.

Ale żeby nie było, że wszystko jest idealne…

Mam też pierwsze spostrzeżenie, które zdecydowanie nie należy do tych pozytywnych.

Śmieci.

Niestety, w okolicy można zauważyć sporo odpadów.

I to jest coś, co naprawdę rzuca się w oczy.

Rozumiem, że infrastruktura i rozwój turystyki nie zawsze nadążają za tempem zmian, ale mam nadzieję, że z czasem będzie się to poprawiać.

Bo miejsca z takim potencjałem zasługują na to, żeby o nie dbać.

Jeszcze jedna rzecz, którą zauważyłem

Coś, co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło, to fakt, że w Kuta Lombok praktycznie nie widziałem bezdomnych psów w takiej liczbie, jaką znałem z Bali.

Oczywiście nie oznacza to, że problem bezdomnych zwierząt tutaj nie istnieje.

Ale różnica w moich codziennych obserwacjach była naprawdę zauważalna. Słyszałem, że wynika to z tego, że religią przeważajająco na Lombok są muzułmanie. To samo miało miejsce na Bali w rejonach, gdzie byli muzułamnie, praktycznie zero psów…zastanawiające 🙂

I to kolejna rzecz, która sprawiła, że pierwsze dni na Lombok odebrałem bardzo pozytywnie.

PODSUMOWANIE TYGODNIA 33 PODRÓŻY – Czasami nowe miejsce po prostu dobrze na Ciebie działa.

Ten tydzień był dla mnie wyjątkowy z kilku powodów.

Pożegnałem Dayu i Putu z Durenne Retreat Bali — ludzi, którzy przez ostatnie miesiące dali mi coś znacznie cenniejszego niż nocleg.

Dali mi poczucie, że mam na Bali miejsce, do którego mogę wrócić.

Później odkryłem Gili Asahan.

Małą wyspę, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie.

Przepiękną rafę koralową, spokojne plaże, wzgórza i atmosferę, której czasami tak bardzo brakuje w bardziej popularnych miejscach.

A na koniec dotarłem do Kuta Lombok.

I choć dopiero zaczynam poznawać to miejsce, już teraz czuję, że może mnie tutaj czekać coś naprawdę ciekawego.

Nie chcę jeszcze mówić, że to moje przyszłe miejsce do życia.

Ale nie ukrywam, że Lombok ma coś, co bardzo mi odpowiada.

Jest spokojniej.

Jest przestrzeń.

Jest ocean.

Są góry.

I jest to poczucie, że nie muszę być cały czas w biegu.

A może właśnie tego szukam?

Nie kolejnego miejsca, które zrobi na mnie wrażenie na kilka dni.

Tylko takiego, w którym będę mógł po prostu dobrze się czuć.

Na razie niech to będzie początek.

Bo czasami nie trzeba od razu wiedzieć, dokąd prowadzi nas droga.

Wystarczy cieszyć się tym, gdzie jesteśmy dzisiaj.

Bali, dziękuję za pięć miesięcy. Durenne Retreat, dziękuję za azyl. Gili Asahan, za rajskie chwile. A Lombok… zobaczymy, co z tego będzie. ❤️

Share this Article
Facebook Twitter Email Print
1 Comment 1 Comment
  • Pingback: TYDZIEŃ 34 PODRÓŻY - Travel𝝅Freak

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Follow Us

FACEBOOK
INSTAGRAM

Newsletter

Sprawdź swój email lub spam😉

© 2024 TravelPixieFreak, All Rights Reserved. Designed and developed by Axiri.pl and Stromk.pl

Bądź na bierząco!

Zapisz się do mojego newslettera i nigdy nie przegapisz moich najświeższych wpisów

Sprawdź swoją skrzynkę odbiorczą lub folder ze spamem, aby potwierdzić subskrypcję.

Zero spamu. Zrezygnuj z subskrypcji w dowolnym momencie.
Welcome Back!

Sign in to your account

Lost your password?