📍 Hoi An – tydzień pracy, jogi i poszukiwań miejsca na retreat C.U.D
.🗓 5 marca – 12 marca
Ten tydzień wyglądał zupełnie inaczej.
Mniej zwiedzania.
Więcej pracy.
Pracy nad blogiem.
Nad pomysłami.
Nad kolejnymi krokami w podróży.
I oczywiście… nad projektem C.U.D.

Poranki w Hoi An
Poranki zaczynały się spokojnie.
Śniadanie.
Rozmowy z Jules.
Kawa.
A potem ruch.
Aerial yoga.
Indywidualne zajęcia na reformer pilates.
Nauka oddychania i technik pracy z ciałem.
To jest coś, co coraz bardziej rozumiem podczas tej podróży.
Ciało i układ nerwowy potrzebują przestrzeni.
Nie tylko pracy.
C.U.D. – jak powinno wyglądać to miejsce


Dużo myślałem też o tym, jak dokładnie powinien wyglądać retreat C.U.D.
Bo C.U.D. to nie jest zwykły retreat.
To ma być miejsce, gdzie naprawdę można:
zresetować układ nerwowy
zwolnić tempo
wrócić do siebie
Wieczorne rozmowy.
Dobre jedzenie.
Spokojna przestrzeń.
Bez chaosu.
Miejsce musi być:
luksusowe
ale jednocześnie autentyczne, z nutką tego czegoś 🙂
Z charakterem.
Nie hotel.
Nie resort.
Raczej dom z duszą.
Poszukiwania willi
Dlatego w tym tygodniu znowu objechałem około 10 willi w okolicach Hoi An.
I szczerze?
Żadna…
może poza jedną…
nie spełnia standardów.
Problem jest tylko jeden.
Nie mogę znaleźć właściciela tej jednej willi.
Serio.
Po prostu nie mogę do niego dotrzeć.
Więc na razie wygląda na to, że Hoi An może nie być miejscem na pierwszy C.U.D.
Ale to też część procesu. Poza tym nie poddaje się i szukam dalej 🙂
Tego właściwego miejsca.
Bali coraz bliżej

Do tego wszystkiego zbliża się moment przeprowadzki na Bali.
A ja…
nie mam jeszcze:
wizy
noclegu
skutera
nic.
Więc sporą część tego tygodnia spędziłem na organizowaniu życia.
Powoli jednak wszystko zaczyna się układać.
Wiza jest w trakcie.
Miejsce do mieszkania powoli się klaruje.
Zobaczymy.
Dobra wiadomość
Na koniec tygodnia przyszła też bardzo dobra wiadomość.
Sarom w końcu przesłał mi swoją historię do serii artykułów:
Przyznam szczerze…
myślałem, że już zapomniał.
Bo to trochę w jego stylu.
Ale jednak.
Historia dotarła.
I bardzo się cieszę.
Bo od kwietnia planuję publikować jedną historię miesięcznie.
I naprawdę nie mogę się doczekać, żeby pokazać te opowieści światu.
Czasami podróż wygląda właśnie tak
Nie zawsze są to wodospady.
Nie zawsze są to zachody słońca.
Czasami podróż wygląda tak:
pisanie
myślenie
planowanie
I powolne układanie kolejnych rozdziałów.
A Hoi An na razie jest właśnie takim miejscem.
Spokojnym przystankiem pomiędzy.



Ahh te ADHD
Oczywiście pisząc tydzień temu tydzień 7 podróży zapomniałem opublikować tygodnia 6, hehe. Standardowo…no cóż przepraszam za to i dzisiaj dopiero publikuje tydzień 6 🙂 ADHD robi robotę…ciężko zapanować…ale nie ma tragedii 🙂
