📍 Siem Reap
🗓 5 lutego – 12 lutego
Po przylocie poczułem coś dziwnego.
Jakby wszystko zwolniło.
Pierwsza myśl:
„O matko… tego potrzebowałem.”
Spokój.
Kierowca
Przyjechał po mnie kierowca. Luźny gość. Zero pośpiechu.
Opowiadał o swojej rodzinie. Dziewięcioro rodzeństwa. Rolnicze życie. Ciężka praca.
Powiedział coś, co mnie zatrzymało:
„No money… but good heart.”
Marzy, żeby jego córki poszły na studia. On sam nie umie pisać.
To były te momenty, kiedy człowiek milknie.
Hotel i Sarom
Właściciel – Sarom – O Saromie i jego historii przeczytacie więcej w moich artykułach, które mam nadzieje zacząć już publikować w kwietniu. Będą to historie ciekawych ludzi, których poznaje w trakcie mojej podróży. Seria artykułów będzie nosić tytuł…” Szare odcienie ludzkiego życia”. Wypatrujcie 🙂
Uśmiech od pierwszej sekundy. Energia jak u starego kumpla.

„Ten człowiek to czyste złoto.”
Już na dzień dobry zapytał:
– Jakie owoce chcesz na śniadanie?
– Zawiozę Cię po kartę SIM.
Załatwiał wszystko. Z uśmiechem.
Jedzenie
Menu było ogromne.

Polecił lokalne danie.
Koszt: 3–4$.
Smak: 10/10.
Wieczór z pizzą
Przyjechała włoska para.
Okazało się, że chłopak robi pizzę.
Sarom bez wahania:
„To dziś robimy pizzę.”
I tak siedzieliśmy do nocy:
śmiech
historie
polityka (wszędzie temat niewdzięczny)
nauka słówek i inne głupotki 🙂
To był jeden z tych wieczorów, które pamięta się długo.
Poranki
Budził mnie śpiew ptaków.
Spałem jak dziecko — 94% jakości snu według zegarka.
Joga.
Oddech.
Jajka w koszulkach.
Ryż.
Warzywa na parze.
15$ za noc ze śniadaniem. – sami sprawdźcie TUTAJ – oczywiście ta cena przy dłuższym pobycie 😉 hehe
W Polsce? Powodzenia, hehe.
Masaż… i szok kulturowy
W centrum miasta dwie sytuacje, które mnie zmroziły.
Propozycje seksualne wprost, bez filtra. Dosłownie co usłyszałem: Maybe blow job on the back? 🙂 I druga sytuacja: boy or girl? – wypalił do mnie kierowca tuk-tuka. To już nie było śmieszne.
Było mi niezręcznie.
Było mi smutno.
Rozmawiałem o tym z Saromem.
Powiedział tylko:
„Niektórzy nie mają wyboru.”
I przypomniało mi się zdanie:
„Moralność jest luksusem tych, którzy mieli wybór.”
Angkor Wat
Pobudka 4:10.
Wejście południowe (zapamiętajcie — mniej ludzi).



Miałem być skupiony.
Miałem medytować.
Wytrzymałem 7 minut.
I tak jestem z siebie dumny, hehe
Wróciłem rozluźniony. Uśmiechnięty – Wszystko dzięki Saromowi.
Może właśnie o to chodzi…o właściwych ludzi, którzy Nas otaczają 🙂
Nowe miejsce i robal
Zmieniłem nocleg. Piękne miejsce. Ale co z tego…
Pierwszej nocy zobaczyłem…
COŚ.
Jak stonoga na sterydach. Ze skrzydłami. I na dodatek w locie to coś zeżarło ćmę…
Moja reakcja była natychmiastowa. Obsrałem się po pachy i od razu wylądowałem pod kołdrą, hehe. No nie lubię dużych robali…a fuj, hehe.
Spałem pod moskitierą całą noc, jak w bunkrze.
ADHD + robaki = brak snu. Nie polecam 🙂
Skuter
Sarom przywiózł mi Scoopy. Moje małe dziecko na najbliższe dwa tygodnie 🙂

Skuter = Wolność. Wiatr. Radość…Po prostu uwielbiam 🙂
Srang Srang


Siedziałem nad wodą.
Myślałem o wszystkim, co przeszedłem.
O zdrowiu.
O tym, że mimo przeciwności losu jestem tu.
I tak…
Poleciały dwie łzy…No dobra, nie będę zgrywał twardziela. Było ich o wiele więcej.
