Korzystając z tej witryny, wyrażasz zgodę na Politykę prywatności
Accept

Travel𝝅Freak

Pixie travel

  • Home
  • Zdrowy Tryb Życia
  • Dziennik Podróży
    • Dziennik Podróży
    • Slow travel
  • Odcienie ludzkiego życia
  • C.U.D
  • Moja Podróż Dookoła Azji
  • Gotowe Plany Podróży
  • Inne
    • O Mnie
    • Kontakt
Reading: TYDZIEŃ 15

Travel𝝅Freak

Pixie travel

  • Home
  • Zdrowy Tryb Życia
  • Dziennik Podróży
  • Odcienie ludzkiego życia
  • C.U.D
  • Moja Podróż Dookoła Azji
  • Gotowe Plany Podróży
  • Inne
Search
  • Home
  • Zdrowy Tryb Życia
  • Dziennik Podróży
    • Dziennik Podróży
    • Slow travel
  • Odcienie ludzkiego życia
  • C.U.D
  • Moja Podróż Dookoła Azji
  • Gotowe Plany Podróży
  • Inne
    • O Mnie
    • Kontakt
Have an existing account? Sign In
Follow US
High Quality Design Resources for Free.

Home » Dziennik Podróży » TYDZIEŃ 15

Dziennik Podróży

TYDZIEŃ 15

Różne historie. Jedno serce.

travelpixie
Last updated: 2026/05/24 at 3:02 AM
travelpixie 8 Min Read
Share
Highlights
  • tydzień 15 podróży Bali
  • Dom dziecka Bali
  • Narodziny projektu społecznego "Different background. One Heart."
  • Różne historie. Jedno serce.
  • Koreańscy przyjaciele
  • Emocje i pomaganie.

Tydzień 15 podróży – Dom dziecka na Bali i moment, który zmienił wszystko

Spis Treści
Poniedziałek — prawo jazdy, sierociniec i dzień, którego nie zapomnę„Różne historie. Jedno serce.” — początek czegoś większegoWtorek — smutek, pilates i planowanie Filipin oraz JaponiiŚroda — siłownia, emocje i pierwsze spotkania pod C.U.D.Czwartek — samotność, „Odcienie Ludzkiego Życia” i SaromPiątek — przyjaciele z Korei i wieczór pełen śmiechuSobota — plaża, Bahasa i rozmowy o życiuNiedziela — pierwsza lekcja angielskiego i nowa historiaZakończenie

📍 Bali
🗓 11–17 Maj

Są takie dni, po których człowiek już nie wraca do starego myślenia.

I chyba właśnie taki był ten tydzień.

Bo czasami jedziesz tylko odebrać indonezyjskie prawo jazdy na motory…
a kilka godzin później siedzisz w samochodzie ze łzami w oczach i próbujesz zrozumieć, dlaczego świat wygląda tak, a nie inaczej.

Ten tydzień był ciężki emocjonalnie.
Bardzo ciężki.

Ale jednocześnie pierwszy raz od dawna poczułem, że być może właśnie znalazłem coś, co naprawdę ma sens.

Nie projekt.
Nie biznes.
Nie content.

Tylko prawdziwy powód, żeby działać.

Poniedziałek — prawo jazdy, sierociniec i dzień, którego nie zapomnę

Poniedziałek zaczął się całkiem zwyczajnie.

Pojechaliśmy z Donnym odebrać moje indonezyjskie prawo jazdy na motory 😄
A tutaj na Bali to jednak ważna sprawa, hehe.

Po wszystkim zapytaliśmy policjanta, czy w pobliżu znajduje się jakiś dom dziecka.
Od dłuższego czasu chodziło mi to po głowie.
Chciałem odwiedzić takie miejsce.
Zobaczyć jak to wygląda.
Może jakoś pomóc.

Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że ten dzień aż tak mnie zmieni.

Policjant powiedział nam, że około 30 minut drogi od posterunku znajduje się sierociniec.
Pojechaliśmy od razu.

I im bliżej byliśmy…
tym bardziej czułem dziwny niepokój.

Trochę smutek.
Trochę stres.
Natłok myśli.

Myślę, że Donny czuł podobnie.

Kiedy dojechaliśmy na miejsce, pierwsze co zobaczyłem to dziesiątki małych klapek przed wejściem.

I wtedy przeszły mnie ciary.

Nie wiedzieliśmy nawet, jak wejść do środka, bo była to totalnie spontaniczna decyzja.
Ale akurat wychodziła jakaś kobieta i Donny od razu zapytał, czy istnieje możliwość odwiedzenia dzieci.

Okazało się, że nie ma problemu.

Po chwili wyszła pani dyrektor i zaprosiła nas do środka.

I wtedy zobaczyliśmy dzieciaki.

Uśmiechnięte.
Biegające.
Pełne energii.

Ale mimo wszystko w środku czułem ogromny smutek.
Bo sama świadomość, że są w takiej sytuacji…
była trudna do udźwignięcia.

Zaczęliśmy rozmawiać.
To znaczy ja zadawałem pytania, a Donny tłumaczył.

I wtedy dowiedziałem się rzeczy, które totalnie mnie zszokowały.

Rząd praktycznie nie pomaga.
Nie ma wsparcia.
Nie ma realnej pomocy finansowej.

Dom dziecka funkcjonuje głównie dzięki lokalnej społeczności i ludziom dobrej woli.

Jest lokalna lekarka, która pomaga dzieciom i organizuje podstawowe lekarstwa.
Ale poza tym?
Ciężko.

Zapytaliśmy, czy dzieci można adoptować.
Okazało się, że nie ma takiej możliwości.

Dzieci zostają tam do 18 roku życia.

Potem zapytaliśmy:
„Jak możemy pomóc?”

I dostaliśmy listę najpotrzebniejszych rzeczy.

Jedzenie.
Środki higieny.
Ubrania.
Podstawowe rzeczy do życia.

Nie byliśmy na to gotowi emocjonalnie.

Oddaliśmy praktycznie wszystkie pieniądze, które mieliśmy przy sobie.
Zostawiliśmy tylko tyle, żeby kupić ryby po drodze na lokalnym markecie 😄

I wtedy wydarzyło się coś, czego chyba długo nie zapomnę.

Dzieci ustawiły się obok nas i zaczęły śpiewać piosenkę dziękczynną.

O tym, że jesteśmy ich aniołami.
Że dajemy nadzieję.
Że są wdzięczne.

Myślałem, że serce mi pęknie.

Nawet teraz, kiedy to piszę…
mam łzy w oczach.

Dom dziecka na Bali i moment pierwszej wizyty
Dom dziecka na Bali i moment pierwszej wizyty

„Różne historie. Jedno serce.” — początek czegoś większego

Po wyjściu długo rozmawialiśmy z Donnym.

I wtedy wpadłem na pomysł.

Może da się zrobić coś większego?

Nie jednorazową pomoc.
Nie szybki przelew.

Tylko prawdziwy projekt społecznościowy.

Tak narodził się pomysł:

„Różne historie. Jedno serce.”

Bo niezależnie od tego:
skąd jesteśmy,
ile mamy pieniędzy,
jakie mamy życie…

wszyscy jesteśmy ludźmi.

I może właśnie społeczność potrafi zrobić więcej niż system.

Chcemy pomagać dzieciakom poprzez:
• jedzenie
• ubrania
• edukację
• środki higieny
• realne działania

Bez przekazywania pieniędzy „w ciemno”.

Chcemy sami kupować rzeczy i dostarczać je osobiście.

Na razie jeszcze nie wiemy dokładnie, jak to zorganizować.
Ale działamy.
Powoli.

I wierzę, że to dopiero początek.

Pomysł projektu społecznościowego dla dzieci na Bali

Wtorek — smutek, pilates i planowanie Filipin oraz Japonii

Wtorek był spokojniejszy.
Ale psychicznie dalej siedziałem w tym wszystkim.

Rano pilates.
Potem przez większość dnia chodziłem jakiś przygaszony.

Cały czas myślałem o dzieciach.

O tym, że człowiek żyje sobie normalnie…
a gdzieś obok ktoś walczy o podstawowe rzeczy.

Żeby trochę oczyścić głowę wróciłem do czegoś, czego dawno nie robiłem.

Planowania podróży 😄

Usiadłem do organizowania Filipin i Japonii na 2027 rok.

I nagle minęły trzy godziny 😂

Trochę mi ulżyło.

Wieczorem lekcje, yin yoga i spanko.

Planowanie podróży po Filipinach i Japonii

Środa — siłownia, emocje i pierwsze spotkania pod C.U.D.

Środa była dniem treningowym 😄

Musiałem wyrzucić z siebie emocje.
Poszedłem na siłownię i trochę się „wyżyć”.

Po treningu usiadłem do organizowania spotkań pod:
C.U.D. Retreat Bali 2027 dla dorosłych.

I chyba…
powoli coś zaczyna się dziać 👀

Od przyszłego tygodnia zaczynam pierwsze inspekcje miejsc.

Nie chcę zapeszać.
Ale mam dobre przeczucia.

C.U.D. musi być wyjątkowe.
Nie ma innej opcji ❤️

siłownia los hobos bali

Czwartek — samotność, „Odcienie Ludzkiego Życia” i Sarom

Czwartek?
Klasycznie 😂

Po raz czwarty próbowaliśmy kupić kask…
i oczywiście znowu się nie udało 😄

Potem praca nad kolejnym artykułem do:
„Odcieni Ludzkiego Życia”.

Tym razem bohaterem będzie Sarom — właściciel hotelu w Kambodży, u którego mieszkałem.

Świetny człowiek.
Bardzo dobra energia.

Jeśli śledzicie dziennik podróży, to pewnie go pamiętacie 😄

Po południu znowu dopadły mnie rozmyślania.
Samotność.
Pytania o sens życia i kierunek.

Więc…
pojechałem na orbitrek 😂

Cardio chyba staje się moją terapią.

Piątek — przyjaciele z Korei i wieczór pełen śmiechu

Piątek był piękny ❤️

Spotkałem się z przyjaciółmi z Korei, których nie widziałem chyba pięć lat.

I wiecie co?
To było takie dobre.

Śmiech.
Rozmowy.
Normalność.
Lekkość.

Czasami człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo potrzebuje ludzi.

Rano oczywiście pilates 😄
Czy nadal jestem wykończony podczas zajęć?
Tak 😂

Czy nadal kocham pilates?
Też tak 😄

Po zajęciach klasyczna drzemka 😂

Sobota — plaża, Bahasa i rozmowy o życiu

Sobotni poranek spędziłem na plaży.

Bez celu.
Po prostu chodziłem i myślałem.

Jak pomóc dzieciakom?
Jak zrobić to dobrze?
Jak stworzyć coś realnego?

Wróciłem po trzech godzinach…
i nadal nie znałem odpowiedzi 😄

Ale działamy dalej.

Po południu próbowałem uczyć się Bahasa.
I powiem Wam jedno:
zapominam wszystko 😂

Ale próbuję.

Wieczorem rozmowy o kulturze, życiu i codzienności.
Zawsze kiedy schodzę do kuchni i spotykam żonę Donnego…
mam wrażenie, jakbym rozmawiał z siostrą ❤️

Uśmiech mojej siostry na Bali, który mówi wszystko
Zachód słońca na Bali i spacer

Niedziela — pierwsza lekcja angielskiego i nowa historia

Niedziela była spokojna.

Siłownia.
Przygotowania do lekcji.
I ekscytacja.

Bo jutro jadę uczyć dzieciaki angielskiego.

Cieszę się.
Ale jednocześnie trochę się boję.

Żebym tylko się nie popłakał 😄

W tym tygodniu wydarzyło się jeszcze coś fajnego.

Na maila dostałem kolejną historię do:
„Odcieni Ludzkiego Życia”.

Napisała Eva z Tajwanu, którą poznałem w Hoi An podczas masaży 😄

Jej historię przeczytacie w sierpniu ❤️

I tak…
nadal jestem na Bali.

I będę tu jeszcze długo 😄

Zakończenie

Ten tydzień zostawił we mnie coś ciężkiego.
Ale jednocześnie bardzo prawdziwego.

Bo chyba pierwszy raz od dawna poczułem, że chcę tworzyć coś większego niż content.

Coś, co naprawdę może pomóc ludziom.

I może właśnie o to chodzi w życiu.

Nie o idealne zdjęcia.
Nie o liczby.
Nie o internet.

Tylko o ludzi.

❤️

Share this Article
Facebook Twitter Email Print
1 Comment 1 Comment
  • Mada pisze:
    24 maja, 2026 o 8:30 pm

    Fantastyczna inicjatywa – „One Heart” ♥️ Kibicuję 🥳

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Follow Us

FACEBOOK
INSTAGRAM

Newsletter

Sprawdź swój email lub spam😉

© 2024 TravelPixieFreak, All Rights Reserved. Designed and developed by Axiri.pl and Stromk.pl

Bądź na bierząco!

Zapisz się do mojego newslettera i nigdy nie przegapisz moich najświeższych wpisów

Sprawdź swoją skrzynkę odbiorczą lub folder ze spamem, aby potwierdzić subskrypcję.

Zero spamu. Zrezygnuj z subskrypcji w dowolnym momencie.
Welcome Back!

Sign in to your account

Lost your password?