📍 Hoi An / Da Nang wypad 🙂
🗓 12 marca – 20 marca
Ten tydzień 7 był… ciekawy.
Z jednej strony rutyna.
Z drugiej — trochę testowania, sprawdzania i szukania odpowiedzi.
Bo oprócz podróży…
cały czas buduje się coś „w tle”.
C.U.D. – poszukiwania miejsca
W tym tygodniu sporo czasu poświęciłem na szukanie restauracji pod wieczory dla C.U.D.
I doszedłem do jednego wniosku:
te drogie restauracje… wcale nie różnią się aż tak bardzo od tych ze średniej półki.
To był tydzień 7 pełen nowych doświadczeń.
Serio.
Płacisz za:
– markę
– wystrój
– „experience”



Ale jedzenie?
Często bardzo podobne.
Dlatego zmieniam podejście.
Szukam miejsca:
a) klimatycznego
b) autentycznego
Bo finalnie to:
atmosfera + ludzie + jedzenie = robi robotę 🙂
Metta Spa – totalny reset
Wpadłem też na masaż do
Metta Spa
I powiem krótko:
jedno z lepszych miejsc, w jakich byłem.
Naprawdę.
Cisza.
Spokój.
Pełen reset.
Czasem nie trzeba wiele.
Ruch, który trzyma mnie w ryzach
Wracam do swojej rutyny:
– orbitrek co drugi dzień
– pilates reformer (2x w tygodniu)
– aerial yoga (3x w tygodniu)
Dziewczyny z
Hoi An Pilates
naprawdę wiedzą, co robią.
Zajęcia są wymagające.
Ale konkretne.
Z kolei Aerial yoga w
Om Day Yoga
…tego się po sobie nie spodziewałem.
A jednak.
Cudowna sprawa.
Najlepsze?
Relaks na koniec w hamaku.
2 minuty i… odpływasz 😄
Jak gdziekolwiek zobaczycie —
idźcie w to.
Wioska łodzi rybackich i rękodzieła
Dzisiaj wyskoczyłem do wioski, gdzie ręcznie robią wyroby z drewna.
Polecił mi to Jules.
I… było ciekawie.
Nie powaliło mnie na kolana.
Ale dało coś innego.
Z bliska zobaczyłem:
– proces
– detale
– pracę rąk
I to robi wrażenie.
Najbardziej zapamiętałem jedną rzecz —
kobietę grającą na lokalnym instrumencie.
Spokojna melodia.
I nagle…
cisza w głowie.
(Nawet przy ADHD 😉)


MyDriverBali – kierunek?
Wracam też do projektu
mydriverbali.com
I szczerze?
cały czas myślę, w którą stronę iść.
Opcje:
– wyjazdy firmowe
– rodzinne
– MICE
– a może seniorzy (nisza?)
Jeszcze nie wiem.
Ale wiem jedno —
czas to poukłada. Na chwilę obecną wygląda to TAK!
Son Tra Peninsula i… małpy
Kolejnego dnia wskoczyłem na skuter i poleciałem na
Son Tra Peninsula.
Godzina jazdy.
Ale warto było.
Widoki naprawdę jedne z lepszych w okolicy.
Świątynia.
Plaża.
Przestrzeń.
I oczywiście…
małpy.
Nie znoszę 😄


Małe rzeczy po drodze
W drodze powrotnej:
poke bowl w
Da Nang
I szybki wypad na plażę —
bo obiecałem tacie zdjęcie 😄
Długi dzień.
Ale dobry.
Jedno jest pewne
Ten tydzień to mniej „wow”.
A więcej:
– sprawdzania
– czucia
– budowania
Bo podróż to nie tylko miejsca.
To też decyzje, które podejmujesz po drodze.
I na koniec — najlepszy moment:
Aerial Yoga w
Om Day Yoga
I ta końcówka…
Leżysz.
Zamykasz oczy.
I po chwili…
nie ma Cię 😄
