Korzystając z tej witryny, wyrażasz zgodę na Politykę prywatności
Accept

Travel𝝅Freak

Pixie travel

  • Home
  • Zdrowy Tryb Życia
  • Dziennik Podróży
    • Dziennik Podróży
    • Slow travel
  • Odcienie ludzkiego życia
  • C.U.D
  • Moja Podróż Dookoła Azji
  • Gotowe Plany Podróży
  • Inne
    • O Mnie
    • Kontakt
Reading: TYDZIEŃ 18 

Travel𝝅Freak

Pixie travel

  • Home
  • Zdrowy Tryb Życia
  • Dziennik Podróży
  • Odcienie ludzkiego życia
  • C.U.D
  • Moja Podróż Dookoła Azji
  • Gotowe Plany Podróży
  • Inne
Search
  • Home
  • Zdrowy Tryb Życia
  • Dziennik Podróży
    • Dziennik Podróży
    • Slow travel
  • Odcienie ludzkiego życia
  • C.U.D
  • Moja Podróż Dookoła Azji
  • Gotowe Plany Podróży
  • Inne
    • O Mnie
    • Kontakt
Have an existing account? Sign In
Follow US
High Quality Design Resources for Free.

Home » Dziennik Podróży » TYDZIEŃ 18 

Dziennik Podróży

TYDZIEŃ 18 

Tydzień pełen refleksji i przygotowań do kolejnego wypadu.

travelpixie
Last updated: 2026/06/14 at 12:49 AM
travelpixie 8 Min Read
Share
Highlights
  • Rebozo masaż
  • Pilates
  • Lempuyang i Amed
  • Rozwój osobisty
  • Dziennik podróży i refleksje

Tydzień 18: Kiedy nic wielkiego się nie dzieje, a dzieje się bardzo dużo

Spis Treści
Poniedziałek — odwołana lekcja i zachód słońca, który wszystko uspokoiłWtorek — poszukiwania willi, brak internetu i walka z cierpliwościąŚroda — trochę więcej dystansu do samego siebieCzwartek — doświadczenie, którego się nie spodziewałemPiątek — cztery godziny snu i walka o przetrwanie 😂Sobota — dzień bez wyrzutów sumieniaNiedziela — refleksje przed kolejną podróżąZAKOŃCZENIE

📍 Bali 
🗓 1–7 czerwca

Nie każdy tydzień podróży musi być pełen wodospadów, przygód i spektakularnych historii.

Czasami największa podróż odbywa się w naszej głowie.

Ten tydzień był właśnie taki.

Trochę melancholijny.

Trochę spokojniejszy.

Momentami frustrujący.

Momentami bardzo inspirujący.

Było mniej działania, a więcej obserwowania siebie.

Więcej pytań niż odpowiedzi.

Więcej planowania niż realizacji.

I chyba właśnie dlatego był mi potrzebny.

Bo między kolejnymi projektami, podróżami i pomysłami warto czasem zatrzymać się i sprawdzić, czy nadal idziemy we właściwym kierunku.

A moje ADHD skutecznie zadbało o to, żebym miał nad czym myśleć 😂

Poniedziałek — odwołana lekcja i zachód słońca, który wszystko uspokoił

Poniedziałek rozpoczął się jak zwykle.

Od rana pilates na reformerze.

Tym razem zajęcia Hip Mobility.

Idealna sprawa dla starego człowieka po przejściach, takiego jak ja 😂

Szczerze?

Uwielbiam te zajęcia.

Po nich moje ciało zawsze działa trochę lepiej.

A przy mojej historii sportowej, zdrowotnej i liczbie kontuzji to prawdziwe błogosławieństwo.

Później miałem jechać do sierocińca.

Wszystko było przygotowane.

Materiały gotowe.

Plan lekcji gotowy.

Ja gotowy.

I właśnie wtedy dostałem wiadomość.

Okazało się, że z powodu święta narodowego zajęcia zostały odwołane.

Mam nie przyjeżdżać.

Wracamy za tydzień.

Nie będę ukrywał.

Zrobiło mi się trochę smutno.

Czekałem na ten dzień.

Lubię te spotkania.

Lubię dzieciaki.

Lubię obserwować, jaką radość wnoszę w ich życie.

Ale cóż.

Widocznie tak miało być.

Wieczorem poszedłem na spacer podczas zachodu słońca.

I jak zwykle ocean zrobił swoje.

Szum fal skutecznie wyciszył chaos w głowie.

A ja po raz kolejny przypomniałem sobie, że czasami najlepszym lekarstwem na nadmiar myśli jest po prostu spacer.

Spokojny zachód słońca na Bali.

Wtorek — poszukiwania willi, brak internetu i walka z cierpliwością

Od rana zacząłem szukać miejsc pod kolejne projekty C.U.D.

Już 21 czerwca ruszam ponownie w dalszą część Bali.

Tym razem kierunek:

Lempuyang i Amed.

Im więcej oglądam miejsc, tym trudniej podjąć decyzję.

Każde ma coś wyjątkowego.

Każde ma swoją energię.

Ale wiem jedno.

Po powrocie zdam Wam dokładny raport.

Jak co wtorek przygotowałem również materiały dla My Driver Bali.

Później postanowiłem znaleźć coś do jedzenia.

I tutaj pojawił się problem.

Moja ulubiona knajpa była zamknięta. Remont, który potrwa dwa miesiące 🙁

A internet nadal nie działał.

Próbowałem wszystkiego.

Nic.

W pewnym momencie zacząłem się już naprawdę denerwować.

Poprosiłem Donnego o pomoc.

Po krótkim śledztwie okazało się, że karta SIM kupiona na lotnisku miała bardzo krótki okres ważności.

Następnego dnia musiałem kupić nową.

Humor?

Delikatnie mówiąc słaby.

Zjadłem coś na mieście. Po długich minutach frustracji, hehe

Wróciłem do domu.

Poczytałem książkę.

I poszedłem spać.

Nie był to mój najbardziej pogodny dzień. Ale i takie są częścią życia.

Przygotowania do wyjazdu do Amed na Bali

Środa — trochę więcej dystansu do samego siebie

Obudziłem się w dużo lepszym humorze.

I szybko doszedłem do wniosku, że dzień wcześniej niepotrzebnie tak się przejmowałem.

Bo umówmy się.

Brak internetu to nie koniec świata.

Poranna yoga.

Krótka mantra.

Kilka minut ciszy.

I od razu wszystko wygląda inaczej.

Później opublikowałem kolejne pytania do serii „Odcienie Ludzkiego Życia”.

To zawsze jedna z moich ulubionych części tygodnia.

Uwielbiam sam zastanawiać się nad nimi i rozważać.

Czasami moje rozważania potrafią wywołać u mnie niebywały smutek, a czasem radość.

Poprosiłem również Donnego o przygotowanie wycen związanych z surfingiem oraz motocrossem.

Od lipca chcę już na poważnie dopinać projekt:

C.U.D. Surf & Ride Bali Edition 2027.

Powoli wszystko zaczyna nabierać realnych kształtów.

Po południu pojechałem na siłownię.

I…

przesadziłem.

Jak zwykle 😂

Efekt?

Zmęczenie.

I delikatny powrót bólu pachwiny.

Także przypomnienie od życia było bardzo szybkie:

„Spokojnie, gdzie tak pędzisz?”

Wieczorem wrzuciłem jeszcze film z mojego wyjazdu w góry.

Później kolacja.

I spokojny wieczór. Trochę rozmyślania i planowania w głowie.

Czwartek — doświadczenie, którego się nie spodziewałem

Czwartek rozpoczął się klasycznie.

Yoga.

Herbata z imbirem.

Śniadanie.

Praca nad kolejnym wpisem do serii „Odcienie Ludzkiego Życia”.

Później umówiłem kolejne oglądanie potencjalnych lokalizacji pod C.U.D.

I muszę przyznać…

tych miejsc jest już naprawdę sporo.

Najtrudniejsza będzie decyzja.

Ale taka już rola osoby tworzącej projekt.

Trzeba wybrać to, co najbardziej rezonuje z wizją.

Około południa spotkałem się z Evą.

Poznaliśmy się przy okazji poszukiwań willi dla młodzieżowych wyjazdów.

Zaprosiła mnie na coś, o czym wcześniej nigdy nie słyszałem.

Masaż Rebozo – co to właściwie jest?

Rebozo to tradycyjna meksykańska metoda pracy z ciałem wykorzystująca długie chusty.

Podczas zabiegu terapeuta delikatnie kołysze, rozluźnia i otula ciało za pomocą specjalnych tkanin.

Nie jest to klasyczny masaż.

Bardziej przypomina połączenie terapii manualnej, głębokiego relaksu i pracy z układem nerwowym.

Wiele osób opisuje to doświadczenie jako poczucie bezpieczeństwa, lekkości i głębokiego odprężenia.

Przyznam szczerze.

Nie miałem wielkich oczekiwań.

Myślałem:

„Będzie takie tam lekkie relaksowanie.”

Ojjj…

Jak bardzo się myliłem 😂

Całe doświadczenie okazało się absolutną petardą.

Nie spodziewałem się aż takiego efektu.

Byłem zachwycony.

Na tyle, że od razu pomyślałem:

To musi znaleźć się w programie C.U.D.

Naprawdę.

Podziękujecie mi później 😂

Po powrocie do restauracji zjadłem posiłek.

I nagle…

cała energia zniknęła.

Kompletnie.

Wieczór spędziłem bardzo spokojnie.

I szybko poszedłem spać.

Piątek — cztery godziny snu i walka o przetrwanie 😂

Okazało się, że tej nocy spałem zaledwie cztery godziny.

A rano…

pilates.

Godzina 8:00.

Pobudka o 6:30.

Na zajęciach ziewałem jak małe dziecko.

Wszystko robiłem w zwolnionym tempie.

I już wtedy wiedziałem, że po powrocie czeka mnie drzemka.

Dokładnie tak się stało.

Około południa organizm powiedział:

„Koniec. Wyłączamy system.”

Półtorej godziny później wróciłem do życia 😂

Resztę dnia spędziłem na pisaniu materiałów, planowaniu i spokojnych przemyśleniach.

Sobota — dzień bez wyrzutów sumienia

Sobota była bardzo spokojna.

Bez wielkich planów.

Bez presji.

Bez biegania.

Po południu siłownia. Już bez przesadzania i dojeżdżania się 😉

A wieczorem jak zwykle rozmowy przy stole.

Śmiech.

Historie.

Żarty.

I te małe momenty, które sprawiają, że zwykły dzień staje się dobrym dniem.

Niedziela — refleksje przed kolejną podróżą

Niedzielę spędziłem głównie na przygotowywaniu wpisu z serii „Tydzień Podróży”.

Dużo myślałem również o nadchodzącym wyjeździe do Lempuyang i Amed.

Co zobaczę?

Kogo poznam?

Czy znajdę miejsce idealne pod przyszłe projekty?

Nie wiem.

Ale właśnie to lubię najbardziej.

Ten tydzień nie był spektakularny.

Nie wydarzyło się nic wielkiego.

A jednak czuję, że był ważny.

Bo czasami rozwój nie polega na ciągłym działaniu.

Czasami polega na tym, żeby usiąść.

Posłuchać siebie.

I sprawdzić, czy nadal zmierza się we właściwym kierunku.

ZAKOŃCZENIE

Tydzień 18 przypomniał mi, że życie nie zawsze składa się z wielkich momentów.

Czasami składa się z odwołanych planów.

Niedziałającego internetu.

Zmęczenia.

Wątpliwości.

I pytań bez odpowiedzi.

Ale właśnie pomiędzy tym wszystkim często pojawia się przestrzeń na refleksję.

A bez niej trudno budować coś wartościowego.

Może dlatego ten spokojniejszy tydzień był mi potrzebny bardziej, niż początkowo myślałem ❤️

Share this Article
Facebook Twitter Email Print
Leave a comment Leave a comment

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Follow Us

FACEBOOK
INSTAGRAM

Newsletter

Sprawdź swój email lub spam😉

© 2024 TravelPixieFreak, All Rights Reserved. Designed and developed by Axiri.pl and Stromk.pl

Bądź na bierząco!

Zapisz się do mojego newslettera i nigdy nie przegapisz moich najświeższych wpisów

Sprawdź swoją skrzynkę odbiorczą lub folder ze spamem, aby potwierdzić subskrypcję.

Zero spamu. Zrezygnuj z subskrypcji w dowolnym momencie.
Welcome Back!

Sign in to your account

Lost your password?