Korzystając z tej witryny, wyrażasz zgodę na Politykę prywatności
Accept

Travel𝝅Freak

Pixie travel

  • Home
  • Zdrowy Tryb Życia
  • Dziennik Podróży
    • Dziennik Podróży
    • Slow travel
  • Odcienie ludzkiego życia
  • C.U.D
  • Moja Podróż Dookoła Azji
  • Gotowe Plany Podróży
  • Inne
    • O Mnie
    • Kontakt
Reading: TYDZIEŃ 16

Travel𝝅Freak

Pixie travel

  • Home
  • Zdrowy Tryb Życia
  • Dziennik Podróży
  • Odcienie ludzkiego życia
  • C.U.D
  • Moja Podróż Dookoła Azji
  • Gotowe Plany Podróży
  • Inne
Search
  • Home
  • Zdrowy Tryb Życia
  • Dziennik Podróży
    • Dziennik Podróży
    • Slow travel
  • Odcienie ludzkiego życia
  • C.U.D
  • Moja Podróż Dookoła Azji
  • Gotowe Plany Podróży
  • Inne
    • O Mnie
    • Kontakt
Have an existing account? Sign In
Follow US
High Quality Design Resources for Free.

Home » Dziennik Podróży » TYDZIEŃ 16

Dziennik Podróży

TYDZIEŃ 16

Different Backgrounds. One Heart. Bo czasami jedna tablica może stać się początkiem czegoś dużo większego ❤️

travelpixie
Last updated: 2026/05/31 at 3:53 AM
travelpixie 6 Min Read
Share
Highlights
  • Nauka angielskiego Bali
  • Sierociniec Bali
  • Pomaganie
  • C.U.D. Retreat 2027
  • ADHD life 😂
  • Dobrzy ludzie ❤️
  • Odcienie ludzkiego życia.

Tydzień 16 – Bali — sierociniec, emocje i ludzie o dobrych sercach.

Spis Treści
Poniedziałek — pilates, sierociniec i moment frustracjiWtorek — wille pod C.U.D. i przygotowania do pomocyŚroda — ADHD, yoga i reset głowyCzwartek — niespodziewane rozmowy i zachód słońcaPiątek — pilates, ocean i długo wyczekiwany kaskSobota — siłownia i praca nad historią SaromaNiedziela — Munduk, reset i myśli przed powrotem do dzieciakówZakończenie

📍 Bali
🗓 18–24 Maj

Mam wrażenie, że Bali coraz częściej testuje mnie emocjonalnie 😄

Bo z jednej strony:
pilates, yoga, ocean, zachody słońca i slow life.

A z drugiej?
Chaos.
ADHD.
Emocje.
Sierociniec.
I milion myśli jednocześnie.

Ten tydzień był trochę jak jazda bez trzymanki.
Momentami piękny.
Momentami frustrujący.
Ale chyba właśnie dzięki temu… prawdziwy.

I chyba pierwszy raz tak mocno poczułem, że jeśli wokół człowieka są dobrzy ludzie…
to nawet najbardziej szalone pomysły zaczynają mieć sens ❤️

Poniedziałek — pilates, sierociniec i moment frustracji

Poniedziałek zacząłem od porannego pilatesu 😄

I muszę przyznać jedno…
dawno nikt tak nie zniszczył mi brzucha jak Petri — kruszyna z Jawy 😂

Zakwasy następnego dnia?
Poziom ekspert.

Po zajęciach śniadanko, drugi posiłek i około 14:00 wyruszyłem ponownie do sierocińca.
Byłem naprawdę podekscytowany.
Cieszyłem się, że zacznę uczyć dzieciaki angielskiego.

Droga była spokojna.
Ja pełen energii i ekscytacji.

Dojechałem.
Wchodzę.
Mówię:
„Dobra, możemy zaczynać 😄”

Rozglądam się…
a dzieciaki siedzą na podłodze na korytarzu.
Około 15 osób.
W różnym wieku.
Od mniej więcej 7 do 18 lat.

Uśmiechnięte.
Podekscytowane.
Gotowe.

I wtedy przyszła pierwsza myśl:

„Jak ja mam to zrobić bez tablicy, bez czegokolwiek…?”

Przedstawiłem się.
Zaczęliśmy trochę rozmawiać.
Pytania o imiona.
Trochę śmiechu.

Ale czułem, że to nie działa.

W końcu przerwałem zajęcia i powiedziałem pani, która pomaga w sierocińcu:

„Wie pani co… tak to nie może wyglądać.”

Chaos.
Brak podziału grup.
Brak podstawowych rzeczy.

Było mi po prostu smutno.

Powiedziałem:
„Podzielmy dzieci na trzy grupy wiekowe. Ja kupię tablicę i mazaki. Za tydzień wrócę.”

Była chyba w szoku 😄
Bo przecież nie muszę tego robić.
Jestem na Bali.
Mógłbym robić tysiąc innych rzeczy.

Ale nie potrafiłem tego zostawić.

Czyli…
projekt:
„Different Backgrounds. One Heart.”
jeszcze nie wystartował.

Wracałem trochę przybity.

Ale później pomogła mi rodzina Donnego ❤️

Usiedliśmy razem.
Zamówiliśmy wszystko przez internet.
A Donny zaoferował się zrobić stojak pod tablicę.

I nagle…
zrobiło mi się dużo lżej.

Bo jeśli macie dobrych ludzi obok siebie…
życie naprawdę staje się prostsze ❤️

One heart project. Dzieci z lokalnego sierocińca na Bali.

Wtorek — wille pod C.U.D. i przygotowania do pomocy

Wtorek zacząłem spokojnie 😄

Śniadanko i później oglądanie dwóch willi pod:
C.U.D. Retreat Bali 2027.

Miejsca były okej.
Ale bez efektu:
„WOW”.

Więc szukamy dalej 👀

Później pojechałem do supermarketu, który podobno jest jednym z najtańszych na Bali 😂

Chciałem sprawdzić ceny produktów potrzebnych dla sierocińca.
Bo niedługo zaczynamy organizować zbiórkę.

I powiem Wam jedno…
lista potrzeb jest ogromna.

Jedzenie.
Woda.
Pampersy.
Zeszyty.
Ubrania.
Środki higieny.

Dosłownie wszystko.

Sierociniec praktycznie nie otrzymuje pomocy od rządu.
Głównie pomaga lokalna społeczność.

I właśnie dlatego coraz bardziej wierzę, że:
„Different Backgrounds. One Heart.”
ma sens ❤️

Wieczorem klasycznie:
kolacja z rodziną Donnego i lekcja angielskiego online 😄

Środa — ADHD, yoga i reset głowy

Środa była intensywna 😄

Rano yoga.
Później śniadanie.
Praca nad projektem i postem refleksyjnym.

Następnie siłownia.
Pralnia.
4 kg ubrań + czyszczenie dwóch par butów za około 110 000 IDR 😂

Czyli jakieś 26 PLN.

I właśnie za takie rzeczy lubię Azję 😄

Ale wieczorem mój umysł już totalnie nie wyrabiał.
ADHD weszło na pełnych obrotach.

Więc poszedłem na godzinną Yin Yogę.

I chyba uratowała mi głowę 😂

Codzienność życia na Bali i próba wyciszenia głowy

Czwartek — niespodziewane rozmowy i zachód słońca

Czwartek był ciekawy ❤️

Miałem kolejne spotkanie odnośnie:
C.U.D. SURF & RIDE Retreat Bali 2027 dla młodzieży.

Pojechałem totalnie bez oczekiwań.

Miejsce okazało się naprawdę przytulne.
Basen.
Prywatność.
Restauracja.
Dobra lokalizacja.

Ale najlepsze wydarzyło się później.

Managerka obiektu zaczęła mnie oprowadzać.
A później zaprosiła mnie na coś do picia.

I tak…
z 15 minut rozmowy zrobiło się 2,5 godziny 😂

Rozmawialiśmy o wszystkim:
życiu,
miłości,
jodze,
Qi Gong,
zdrowiu,
podróżach,
sierocińcu.

Powiedziała, że chce odwiedzić dzieciaki i że to, co robię, jest naprawdę wartościowe.

I chyba właśnie takich słów potrzebowałem.

Bo ostatni czas psychicznie był ciężki.

Później pojechałem do swojej stałej knajpki.
Wrzuciłem post do:
„Odcieni Ludzkiego Życia”.

A wieczorem SRIX zapytała, czy nie pójdę z nią na spacer nad ocean 😄

Odpowiedziałem:
„Jasne… ale musisz odganiać psy, bo one chyba czują, że się ich boję 😂”

Srix prawie popłakała się ze śmiechu 😄

Spacer był mi potrzebny, jak się okazało.
Rozmowy o wszystkim.
Ocean.
Zachód słońca.
Donny łowiący ryby.

I taki moment, kiedy człowiek przez chwilę po prostu jest ❤️

Intensywny dzień na Bali zakończony Yin Yogą i próbą uspokojenia przebodźcowanego umysłu.
Spacer nad oceanem i zachód słońca na Bali
Intensywny dzień na Bali zakończony Yin Yogą i próbą uspokojenia przebodźcowanego umysłu.
Spacer nad oceanem i zachód słońca na Bali

Piątek — pilates, ocean i długo wyczekiwany kask

Piątek rano?
Pilates 😄

Tym razem:
hips mobility na reformerach.

Na szczęście dużo lżej niż poprzednio 😂

Później trochę pracy nad wpisem z tygodnia podróży.
Spacer nad ocean.
Oddech.
Reset głowy.

Wieczorem:
serial koreański,
yin yoga
i spanko 😄

Aleeeee…

W końcu przyszedł długo wyczekiwany kask 😂

JUPIIII 😄

I pamiętajcie:
na Bali kask to obowiązek.
Serio.

Nowy kask na Bali i bezpieczeństwo podczas jazdy

Sobota — siłownia i praca nad historią Saroma

Sobota była spokojniejsza 😄

Siłownia.
Wieczorny spacer.
I praca nad wstępem do historii Saroma z Kambodży do:
„Odcieni Ludzkiego Życia”.

Artykuł pojawi się w przyszłą środę ❤️

I serio…
uwielbiam poznawać historie ludzi.

Bo każda z nich czegoś uczy.

Niedziela — Munduk, reset i myśli przed powrotem do dzieciaków

Niedziela była dniem odpoczynku 😄

Trening dzień wcześniej był trochę za mocny.
ADHD odpaliło tryb:
„Dawaj więcej ciężaru 😂”

No i są skutki 😄

Postanowiłem więc zrobić spokojniejszy dzień.

Układałem trasę swojego kilkudniowego wypadu w okolice Munduk.
Chcę trochę oczyścić głowę.
Zresetować się.
I przy okazji zobaczyć kolejne wille pod C.U.D.

Wieczorem krótki spacer nad oceanem.
I szybkie spanie.

Bo następnego dnia wracam do dzieciaków ❤️

I mam nadzieję…
że tablica będzie już gotowa 😄

Zakończenie

Ten tydzień pokazał mi jedną ważną rzecz.

Że czasami dobre intencje to za mało.

Potrzeba też organizacji.
Cierpliwości.
Spokoju.

Czyli wszystkiego, czego moje ADHD nie lubi 😂

Ale mimo wszystko…
czuję, że idziemy w dobrą stronę.

Powoli.

Krok po kroku.

I chyba właśnie tak powstają rzeczy, które później naprawdę mają znaczenie ❤️

Wieczorny spacer na Bali

Share this Article
Facebook Twitter Email Print
Leave a comment Leave a comment

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Follow Us

FACEBOOK
INSTAGRAM

Newsletter

Sprawdź swój email lub spam😉

© 2024 TravelPixieFreak, All Rights Reserved. Designed and developed by Axiri.pl and Stromk.pl

Bądź na bierząco!

Zapisz się do mojego newslettera i nigdy nie przegapisz moich najświeższych wpisów

Sprawdź swoją skrzynkę odbiorczą lub folder ze spamem, aby potwierdzić subskrypcję.

Zero spamu. Zrezygnuj z subskrypcji w dowolnym momencie.
Welcome Back!

Sign in to your account

Lost your password?