Tydzień 14: Bali, C.U.D. i moment, w którym wszystko zaczyna się układać
📍 Bali
🗓 4–10 Maj
Są takie tygodnie, które z zewnątrz wyglądają zwyczajnie.
Pilates.
Siłownia.
Praca.
Spacer nad oceanem.
Szukanie willi.
Koreańskie seriale wieczorem.
A potem nagle okazuje się, że pomiędzy tym wszystkim… coś zaczyna się zmieniać.
I mam wrażenie, że właśnie taki był ten tydzień.
Bo pierwszy raz od dawna naprawdę poczułem, że wiem, co chcę robić dalej.
Nie być blogerem podróżniczym.
Nie wrzucać tylko ładnych zdjęć z podróży.
Tylko tworzyć coś prawdziwego.
Poniedziałek — regeneracja, ocean i „ciasteczko mode” 😄
Poniedziałek był spokojny.
Rano pilates — ale spokojnie, delikatnie, hehe.
Potem spacer nad oceanem i masaż.
I powiem Wam… znalazłem bardzo fajną miejscówkę.
Taką, że od razu pomyślałem:
„Kurczę… to mogłoby pasować pod C.U.D.” 👀
Wiecie już chyba, że ostatnio wszędzie patrzę pod tym kątem 😄
Tego dnia poszedłem też do fryzjera, bo wyglądałem już trochę jak dziad 😂
I serio… od razu człowiek inaczej się czuje.
Normalnie ciasteczko 😄

Wtorek — siłownia, mydriverbali.com i szukanie willi pod C.U.D.
Wtorek był bardziej treningowy i roboczy.
Siłownia rano.
Potem rozwijanie mydriverbali.com, posty na LinkedIn i dalsze szukanie willi pod C.U.D. na Bali.
I jak zwykle…
Myślałem, że będzie łatwo 😄
Że znajdę coś idealnego w dwa dni i gotowe.
A potem rzeczywistość mówi:
„Spokojnie kolego…”
Bo im bardziej coś ma być wyjątkowe, tym więcej czasu potrzebuje.
Ale działam dalej.
Trzymajcie kciuki.

Wieczory z dzieciakami i mała duma ❤️
Wieczorami prawie codziennie lekcje.
Końcówka roku, matury i egzaminy ósmoklasistów.
I muszę przyznać jedno — jestem z nich naprawdę dumny.
Pozamiatali 😄
To są takie momenty, które przypominają mi, że czasami człowiek może nie zmienia świata…
ale może zmienić czyjś świat. Dobra robota nicponie 😉 hehe
Czwartek — rozmowy o C.U.D. i początek większej wizji
Czwartek był spokojniejszy.
Rano pilates, potem trochę rozmyślania, w którą stronę dokładnie iść dalej.
I długa rozmowa z Donnym o tym, jak powinno wyglądać:
C.U.D. Surf & Ride 2027 — Bali Edition 18+
Jakie atrakcje?
Jakie miejsca?
Jakie doświadczenia?
I przede wszystkim:
jak zrobić coś, co naprawdę zostaje z człowiekiem.
Bo C.U.D. ma być czymś więcej niż wyjazdem.
Nie kolejnym „instagramowym retreatem”.
Tylko przestrzenią dla ludzi zmęczonych światem.
Przebodźcowaniem.
Ciągłym udawaniem.
Miejscem, gdzie można:
- zwolnić
- wrócić do siebie
- odnaleźć swoje wewnętrzne dziecko
- odpocząć psychicznie
- nauczyć się znowu czuć życie
I co ważne…
C.U.D. ma łączyć wszystkie odcienie ludzkiego życia.
Bo życie nie jest tylko motywacją i zachodem słońca.
To też:
- chaos
- zagubienie
- samotność
- zmęczenie
- emocje, które chowamy
- momenty, kiedy człowiek nie wie już, kim jest
I właśnie dlatego chcę tworzyć miejsca prawdziwe.
Nie idealne.
Prawdziwe.
Takie, gdzie można zarówno śmiać się przy ognisku…
jak i siedzieć w ciszy patrząc na ocean.
To wszystko jest procesem.
C.U.D. też.
Dlatego spokojnie 😄
Nie denerwujcie się.
Powoli wszystko się układa.
I śledźcie dalej ❤️



Piątek — praca i koreańskie seriale 😄
Piątek?
Praca.
Szukanie willi.
I koreańskie seriale 😂
Tak wiem.
Kto by pomyślał.
Ale serio je uwielbiam.
Koreańczycy robią świetne filmy i seriale.
A na dramatach zawsze sobie trochę popłaczę 😄 Facet 45 lat…kto by pomyślał 😉
Trzeba gdzieś wypuszczać emocje.
I chyba już się tego nie wstydzę.
Sobota i niedziela — siłownia, surf i lekcja od życia
Sobota była prosta.
Siłownia.
Zakupy na lokalnym ryneczku.
Spokojny dzień.
A w niedzielę odbyły się zawody surferskie.
Niestety fale były słabe.
I wiecie co?
Jeszcze jakiś czas temu pewnie bym się tym mocno frustrował.
A teraz coraz bardziej rozumiem, że nie wszystko da się zaplanować.
I chyba właśnie tego uczy mnie Bali.
Wieczorem poszliśmy z żoną Donnego nad ocean zobaczyć chłopaków surfujących przy zachodzie słońca. I wręczanie nagród. Po drodze rozmawialiśmy o życiu i o głupotkach 😉
Fajna atmosfera.
DJ dawał radę.
Postaliśmy chwilę i wróciliśmy.
Niby nic wielkiego.
A właśnie takie momenty zostają najdłużej.


Rebranding i moment prawdy
I chyba właśnie w tym tygodniu coś naprawdę mocno kliknęło mi w głowie.
Chcę zrobić rebranding bloga i Instagrama.
Bo wszystko zaczyna być spójne.
I pierwszy raz od dawna naprawdę wiem, kim jestem i co chcę tworzyć.
Nie konto podróżnicze.
Nie „influencera od Bali”.
Tylko projekt C.U.D. i „Odcienie ludzkiego życia”.
Miejsce dla ludzi, którzy chcą wrócić do siebie oraz opisywać historie zwyczajnych ludzi poznanych w podróży…ich emocje, przemyślenia i jak wygląda ich życie. Gdyż uważam, że gdzieś w ciszy, w samotności, bez tej całej codziennej otoczki, pogonią za lepszym jutrem, wszyscy na świecie jesteśmy podobni. Każdy z Nas szuka tak naprawdę w życiu tego samego. Ale zobaczymy…mogę się mylić.

