CO MASZ DZIŚ, CZEGO KIEDYŚ ROZPACZLIWIE PRAGNĄŁEŚ? – O marzeniach, do których zdążyliśmy się przyzwyczaić.
Czasami zastanawiam się, jak wiele rzeczy, które dziś są częścią mojego życia, kiedyś wydawało mi się zupełnie nieosiągalnych.
Miejsca, w których teraz jestem. Wolność, którą dziś odczuwam. Możliwość podróżowania, poznawania ludzi, odkrywania świata i tworzenia czegoś, co ma dla mnie znaczenie.
Kiedyś o tym marzyłem.
Dziś po prostu wstaję rano i żyję.
I może właśnie w tym tkwi pewien paradoks. Potrafimy tak bardzo pragnąć czegoś przez lata, a kiedy w końcu staje się częścią naszej codzienności, przestajemy dostrzegać, jak wiele to dla nas znaczy.
Przyzwyczajamy się.
Do miejsc, o których kiedyś czytaliśmy z zachwytem. Do wolności, za którą kiedyś tęskniliśmy. Do ludzi, których obecność jeszcze niedawno wydawała się nieprawdopodobnym szczęściem.
A przecież nie tak dawno temu byliśmy gotowi oddać wiele, żeby znaleźć się dokładnie tam, gdzie jesteśmy dziś.

Porto. Miejsce, w którym po raz pierwszy pomyślałem: chciałbym tak żyć.
Około szesnastu lat temu po raz pierwszy znalazłem się w Portugalii, w Porto. Byłem tam na studiach, w ramach programu wymiany Erasmus.
Pamiętam tamten czas jako moment odkrywania czegoś znacznie większego niż samo nowe miasto czy kolejny kraj na mapie.
Zobaczyłem świat, który wydawał mi się piękny, otwarty i pełen możliwości. Inne kultury, ludzie, sposób życia, codzienność, która mogła wyglądać zupełnie inaczej niż ta, którą znałem.
I pamiętam, że pomyślałem wtedy:
Chciałbym tak żyć.
Nie miałem wtedy pojęcia, jak miałoby to wyglądać. Nie znałem drogi, która mogłaby mnie do tego doprowadzić. Nie wiedziałem, czy kiedykolwiek będę mógł pozwolić sobie na takie życie.
To było raczej marzenie niż realny plan.
Porto stało się dla mnie czymś więcej niż wspomnieniem ze studenckiej wymiany. Było pierwszym przebłyskiem myśli, że może życie może być inne. Że świat jest większy, niż dotąd zakładałem. Że istnieją miejsca, ludzie i doświadczenia, które mogą otworzyć przede mną zupełnie nową perspektywę.
A dziś?
Dziś jestem w Azji.
Podróżuję, poznaję ludzi i miejsca, tworzę projekty, które są mi bliskie. Rozwijam C.U.D. Experience. Buduję „Odcienie Ludzkiego Życia” — przestrzeń do rozmów o tym, co nas łączy, niezależnie od pochodzenia, języka czy historii.
Żyję w drodze, która kiedyś wydawała mi się odległym marzeniem.
I nie chodzi o to, że wszystko wygląda dokładnie tak, jak kiedyś sobie wyobrażałem. Życie rzadko realizuje nasze plany w taki sposób, w jaki je sobie rozpisaliśmy.
Chodzi o coś innego.
O to, że tamten chłopak z Porto, który patrzył na świat z zachwytem i myślał, że chciałby tak żyć, dziś w pewnym sensie właśnie tak żyje.
Czasami chciałbym, żeby mógł zobaczyć, gdzie jestem teraz.
I żeby przez chwilę nie myślał o tym, co jeszcze musi osiągnąć.
Żeby po prostu się uśmiechnął.


Kiedy marzeniem było po prostu żyć.
Jest też inny moment w moim życiu, do którego wracam z zupełnie innym rodzajem wdzięczności.
Czas, kiedy byłem chory.
Są takie doświadczenia, które zmieniają perspektywę na długo. Nagle rzeczy, które wcześniej wydawały się ważne, tracą swoje znaczenie. Plany, ambicje, kolejne cele — wszystko może zejść na dalszy plan.
Bo kiedy zdrowie i życie przestają być czymś oczywistym, marzenia potrafią stać się zaskakująco proste.
Chcesz żyć.
Chcesz mieć jeszcze czas. Zobaczyć kolejne miejsca. Spotkać ludzi. Przeżyć zwyczajny dzień. Obudzić się rano i mieć przed sobą kolejną szansę.
Nie zawsze potrafimy docenić takie rzeczy, kiedy wydają się nam zagwarantowane.
A przecież nie są.
Dziś nadal tu jestem. Żyję. Podróżuję, tworzę, poznaję świat i ludzi. Mam przed sobą kolejne plany, pomysły i marzenia.
I choć nie każdy dzień jest idealny, coraz częściej potrafię dostrzec, jak wiele już się wydarzyło.
Nie dlatego, że zapominam o trudnych momentach. Nie dlatego, że wszystko było łatwe.
Ale dlatego, że wiem, iż samo bycie tutaj, możliwość przeżywania kolejnych dni i decydowania o tym, co zrobię z czasem, który mam, nie jest czymś, co należy traktować jak oczywistość.
Kiedyś marzyłem, żeby żyć.
Dziś czasami muszę sobie przypomnieć, że właśnie to robię.

Jak szybko przyzwyczajamy się do własnych marzeń.
To niezwykłe, jak działa człowiek.
Potrafimy miesiącami, a czasem latami wyobrażać sobie, jak cudownie byłoby mieć coś, co dziś mamy na wyciągnięcie ręki.
Marzymy o wolności, a potem traktujemy ją jak codzienność.
Marzymy o podróżach, a potem potrafimy narzekać na zmęczenie, opóźniony lot czy kolejny dzień pakowania plecaka.
Marzymy o własnym projekcie, a kiedy zaczynamy go tworzyć, skupiamy się głównie na tym, co jeszcze nie działa.
Marzymy o spokojniejszym życiu, a kiedy w końcu pojawia się chwila spokoju, natychmiast szukamy kolejnego celu.
Jakby spełnione marzenie miało bardzo krótki termin ważności.
Na początku jest ekscytacja. Poczucie, że wydarzyło się coś wyjątkowego. Że dotarliśmy do miejsca, o którym kiedyś mogliśmy tylko myśleć.
A potem przychodzi codzienność.
I to, co kiedyś było niezwykłe, staje się normalne.
Nie ma w tym nic złego. Przyzwyczajanie się jest częścią życia. Nie możemy przecież każdego dnia przeżywać wszystkiego z taką samą intensywnością jak za pierwszym razem.
Problem zaczyna się wtedy, gdy przestajemy zauważać, że ta nasza „normalność” była kiedyś czyimś — naszym własnym — wielkim marzeniem.
Kiedy patrzymy wyłącznie na to, czego jeszcze nie mamy, łatwo przeoczyć wszystko, co już udało nam się zbudować.
A przecież życie nie składa się wyłącznie z kolejnych szczytów do zdobycia.
Czasami warto po prostu rozejrzeć się z miejsca, do którego już dotarliśmy.


Nie wszystko musi być jeszcze większe, dalej i bardziej.
Żyjemy w świecie, który nieustannie podsuwa nam kolejne powody, żeby chcieć więcej.
Więcej podróży. Więcej pieniędzy. Więcej sukcesów. Więcej doświadczeń. Więcej dowodów na to, że nasze życie zmierza we właściwym kierunku.
I oczywiście, marzenia są ważne. Cele potrafią nadawać życiu kierunek. Chęć rozwoju może być piękną siłą.
Sam nadal mam wiele rzeczy, które chciałbym zrobić. Miejsca, które chcę zobaczyć. Projekty, które chcę rozwijać. Historie, które chciałbym poznać i opowiedzieć.
Nie chcę przestać marzyć.
Chcę tylko pamiętać, że realizacja kolejnego marzenia nie powinna być warunkiem mojego szczęścia.
Nie muszę czekać, aż C.U.D. Experience osiągnie każdy zaplanowany cel, żeby docenić to, co już tworzę.
Nie muszę zobaczyć wszystkich miejsc na świecie, żeby poczuć wdzięczność za te, w których już byłem.
Nie muszę mieć odpowiedzi na wszystkie pytania, żeby cieszyć się tym, co dzieje się teraz.
Można jednocześnie chcieć więcej i być wdzięcznym za to, co już jest.
Można mieć ambicje, nie traktując własnego życia jak projektu, który wciąż wymaga poprawek.
Można iść dalej, nie umniejszając drogi, którą już się przeszło.
Spróbuj spojrzeć na swoje życie oczami dawnego siebie.
Czasami myślę, że warto byłoby na chwilę spotkać samego siebie sprzed dziesięciu czy piętnastu lat.
Nie po to, żeby opowiedzieć mu o wszystkich sukcesach. Nie po to, żeby udowodnić mu, że wszystko się udało.
Raczej po to, żeby zapytać:
Pamiętasz, o czym wtedy marzyłeś?
Pamiętasz, jak bardzo chciałeś zobaczyć świat?
Pamiętasz, czego się bałeś i co wydawało ci się poza twoim zasięgiem?
A potem pokazać mu zwyczajny dzień z mojego obecnego życia.
Nie wyjątkową podróż. Nie wielkie osiągnięcie. Nie perfekcyjnie zaplanowany moment.
Po prostu dzień.
Miejsce, w którym się budzę. Ludzi, których spotykam. Projekty, nad którymi pracuję. Możliwość wyboru, dokąd pójdę i co zrobię dalej.
I może właśnie wtedy zrozumiałbym, że nie wszystko, co ważne, musi wyglądać jak spektakularny sukces.
Czasami spełnione marzenie nie przychodzi z fanfarami.
Czasami jest po prostu Twoim wtorkiem.
Zwyczajnym porankiem w miejscu, o którym kiedyś marzyłeś.
Rozmową z człowiekiem, którego nigdy nie spotkałbyś, gdybyś nie wyruszył w drogę.
Możliwością tworzenia czegoś, co jeszcze kilka lat temu wydawało się tylko pomysłem.
Albo kolejnym dniem, w którym po prostu jesteś.


Wdzięczność nie oznacza, że przestajesz marzyć.
Nie piszę tego, żeby powiedzieć, że powinniśmy zadowolić się tym, co mamy, i przestać chcieć czegoś więcej.
Nie wierzę, że wdzięczność i ambicja muszą się wykluczać.
Wręcz przeciwnie.
Myślę, że możemy marzyć odważnie, a jednocześnie nauczyć się dostrzegać, jak wiele naszych dawnych marzeń już stało się rzeczywistością.
Możemy mieć przed sobą długą drogę i jednocześnie doceniać miejsce, w którym jesteśmy.
Możemy chcieć kolejnych doświadczeń, nie zapominając o tych, które już nas ukształtowały.
Dla mnie wdzięczność nie polega na tym, że wszystko w życiu jest idealne.
Polega na tym, że potrafię dostrzec jego wartość również wtedy, gdy nie wszystko układa się po mojej myśli.
Że pamiętam o Porto.
Że pamiętam o czasie, kiedy marzyłem po prostu o życiu.
Że potrafię spojrzeć na swoją obecną drogę i pomyśleć:
To też kiedyś było tylko marzeniem.
I może właśnie dlatego staram się zauważać te momenty. Nie chcę przejść przez własne życie tak szybko, że dopiero po latach zorientuję się, jak wiele pięknych rzeczy wydarzyło się po drodze.
Nie chcę nieustannie czekać na następny rozdział, zapominając, że właśnie czytam jeden z tych, o których kiedyś marzyłem.
A Ty? Co masz dziś, czego kiedyś rozpaczliwie pragnąłeś?
Może to wolność, o której kiedyś marzyłeś.
Może dom, którego szukałeś.
Może relacja, na którą długo czekałeś.
Może praca, którą kiedyś chciałeś wykonywać.
A może coś znacznie prostszego.
Spokój. Zdrowie. Możliwość obudzenia się kolejnego dnia. Czas dla siebie. Ludzie, przy których możesz być sobą.
Nie musisz mieć życia, które z zewnątrz wygląda jak spełniony sen.
Wystarczy, że czasami zatrzymasz się i zauważysz, ile rzeczy, które dziś wydają Ci się zwyczajne, kiedyś miało dla Ciebie ogromne znaczenie.
Może nie potrzebujesz kolejnego marzenia, żeby poczuć szczęście.
Może potrzebujesz na chwilę przypomnieć sobie te, które już się spełniły.
Bo być może jednym z najpiękniejszych momentów w życiu nie jest ten, w którym zdobywasz coś nowego.
Ale ten, w którym po raz pierwszy naprawdę dostrzegasz, jak daleko zaszedłeś.
I potrafisz powiedzieć:
Dziękuję. Jestem tutaj.
I to naprawdę wiele.

Jeśli ta historia do Ciebie przemówiła i chcesz pomóc mi w dalszym tworzeniu takich niezależnych projektów, możesz wesprzeć moją podróż.
Wesprzyj podróż → TUTAJ DZIĘKUJĘ.
